11 listopada przejdzie do historii jako koniec, a zarazem początek pewnego rozdziału futbolu amerykańskiego w Poznaniu. To właśnie tego dnia podczas Korowodu Świętomarcińskiego ulicami stolicy Wielkopolski przemaszerowali futboliści ubrani w stroje nowego klubu powstałego w tym mieście – Armii Poznań. Nie jest to jednak inicjatywa osób, które chcą założenia trzeciego zespołu w Poznaniu, w efekt połączenia się dwóch dotychczas istniejących ekip – Kozłów i Patriotów.

W tym roku drużyny te występowały w dwóch różnych ligach. Patrioci dołączyli do nowej inicjatywy zrzeszającej najlepsze polskie kluby – Ligi Futbolu Amerykańskiego, gdzie nie udało im się dostać do fazy play-off, natomiast Kozły sięgnęły po wicemistrzostwo dotychczas istniejących w naszym kraju rozgrywek i doszli tam aż do finału, w którym przegrali jednak 12:33 z Warsaw Eagles i musieli zadowolić się wicemistrzostwem Topligi. Po zakończeniu sezonu zarządy obu zespołów uznały zgodnie, że chcą postawić na rozwój futbolu amerykańskiego w Poznaniu i przystąpiły do trudnych rozmów dotyczących połączenia sił, które w poprzednich latach nie przynosiły skutku. Nadal nie wiemy za wiele na temat drużyny, która swoje mecze będzie w przyszłym sezonie rozgrywała na poziomie LFA1, dlatego postanowiliśmy porozmawiać z członkiem zarządu Armii Poznań, Patrykiem Barczakiem, który dotychczas przez lata związany był z Kozłami.

Gdybym zadzwonił przedwczoraj, zapytałbym czy Armia to na pewno efekt fuzji, ale oświadczenie klubu chyba rozwiało wątpliwości?

Jak można odczytać z treści naszego oświadczenia, tak to wygląda na dzień dzisiejszy. Mam nadzieję, że ta sytuacja, do której odnieśliśmy się we wspomnianym oświadczeniu niebawem się wyjaśni, jednak nie chciałbym o niej rozmawiać. Wolałbym tego nie komentować i skupić się na budowaniu w Poznaniu nowej marki, jaką jest Armia.

Ale możesz potwierdzić że zarówno Kozły, jak i Patrioci przestają istnieć i łączą się w jedną drużynę?

Dokładnie tak, na tym polega przecież fuzja.

Kiedy zapadła decyzja o połączeniu?

Rozmowy, które zakończyły się porozumieniem były prowadzone od około półtora miesiąca, to nie jest szybki proces. Już w ubiegłym roku próbowaliśmy na ten temat rozmawiać, wówczas jeszcze bezskutecznie. Teraz ze względu na wiele aspektów zarządy wreszcie usiadły, dogadały się i mamy już jeden klub w Poznaniu.

Jaki był tego główny powód? Kozły wywalczyły w tym sezonie wicemistrzostwo Topligi i pewnie gdyby nic nie zmieniały, nadal wygrywałyby większość meczów.

To, co nam przede wszystkim przyświeca to rozwój futbolu w Poznaniu i stworzenie mocnego ośrodka, który będzie w stanie rywalizować z krajową czołówką i do tego wszystko się sprowadza. Chcemy by Armia zrzeszała najlepszych zawodników z Poznania i okolic, całej Wielkopolski, ale także innych czołowych futbolistów z kraju.

Jakie emocje towarzyszą fuzji? W pewnym sensie jesteście zmuszeni porzucić kawał historii futbolu w Poznaniu.

Nie ukrywam, że jest to ciężkie. Na początku bardzo chcieliśmy pozostawić tę nazwę Kozły, ponieważ jak wiadomo bardzo kojarzy się ona z Poznaniem. Ale czasami trzeba coś poświęcić, żeby iść do przodu i dążyć do rozwoju.

Mieliście dużo wątpliwości i trudnej wymiany zdań co do nazwy klubu?

Propozycje nazw, które padały od członków zarządu obu klubów były bardzo różne – od zwierząt, po konkretne formacje wojskowe, było tego dużo. Natomiast gdy pojawił się pomysł Armii Poznań, zostało to zatwierdzone praktycznie jednogłośnie.

Pytaliście o opinię zawodników obu klubów, czy raczej zostali postawieni przed faktem? Jaka była ich reakcja?

Do samego końca chcieliśmy zachować wszystko w tajemnicy. Część graczy obu klubów zaczęła się czegoś domyślać jeszcze przed tym, jak oficjalnie im to ogłosiliśmy. My byliśmy nieustępliwi i dopiero niedawno poinformowaliśmy ich o zmianach. Jeśli chodzi o ich reakcje to zawsze, niezależnie czy mówimy o Poznaniu, Wrocławiu, Warszawie czy jakimkolwiek innym mieście, znajdą się osoby, którym fuzja może się nie spodobać. My jesteśmy jednak mocno zdeterminowani, ponieważ wiemy że to dobra decyzja nie tylko dla Poznania, ale dla całego futbolowego środowiska w naszym kraju. To miasto potrzebuje jednej, na prawdę mocnej drużyny i jeśli dalej będziemy się rozgraniczać na kilka mniejszych skupisk, to możemy na tym tylko stracić. Większość zawodników popiera tę decyzję, oni sami są świadomi tego, że to jedyna słuszna droga. Nawet po stronie Kozłów, mimo tegorocznego wicemistrzostwa, zawsze przecież kilku zawodników kończy karierę, paru młodych obiecujących graczy również nas opuściło. Patrioci w sezonie 2017 wygrywali większość meczów w niższej lidze, a gdy powstała LFA zdecydowali się do niej dołączyć na najwyższym poziomie i szybko spadł na nich kubeł zimnej wody (porażka 9:51 na inaugurację sezonu przeciwko Silesia Rebels – red.), pokazali jednak że potrafią sprawić niespodziankę i fuzja może obu stronom tylko pomóc. Zawodnicy przez lata też zrozumieli, że nie ma innej drogi, jak jedna drużyna w mieście i taki jest przede wszystkim odzew. Część graczy będzie trzeba jeszcze przekonać rzeczowymi argumentami, bo nie są do tego pomysłu przekonani, ale jesteśmy na to gotowi.

Takie ruchy jak fuzja zawsze znajdą swoich przeciwników, czego mogliśmy doświadczyć choćby na facebooku Kozłów, czy nie obawiacie się że znajdą się osoby, które nie będą chciały się zjednoczyć i dołączyć do LFA?

Jeśli chodzi o same rozgrywki to raczej nie powinni być przeciwni. Liga, w której dotychczas graliśmy jest obecnie w poważnym osłabieniu, drużyny wolą się połączyć, bądź też po prostu rezygnują z grania tam, ale ja już kompletnie się na tym nie skupiam, nie jestem już na bieżąco co tam się dzieje, a nie wyglądało to dobrze już w tym roku, choćby jeśli chodzi o informacje z ich strony czy jakąkolwiek pomoc. Ale nie chcę o tym mówić za wiele, jako Armia przystępujemy do Ligi Futbolu Amerykańskiego, zawodnicy widzą że większa siła jest po stronie LFA i odbierają to bardzo pozytywnie.

Rozmawiając z Patriotami o fuzji nie było wątpliwości, w której lidze będzie występował wspólny klub?

Nie było, akurat jeśli chodzi o ten aspekt, oba zarządy od pierwszej rozmowy były zgodne co do tego, że będziemy występować w LFA.

Przed Wami dopiero pierwszy wspólny trening, liczycie że ilu zawodników się na nim pojawi?

Żeby grać o najwyższe cele musimy mieć bardzo szeroką kadrę, tym bardziej że sezon w przyszłym roku zapowiada się na bardzo intensywny i dość krótki. Bez licznego składu byłoby bardzo ciężko w LFA1. Myślę, że około 50-60 zawodników będzie na pewno, to jest takie minimum, na które liczymy. Wiadomo że komuś może po prostu nie pasować ten jeden konkretny dzień i nie będzie go na treningu, natomiast obecnie mamy sporządzoną taką listę, na której jest około stu nazwisk, mogących przyłączyć się do Armii.

Właśnie, skoro mówimy o składzie – Armia będzie występować w LFA1, LFA9 i JLFA jak według zapowiedzi będzie to miało miejsce choćby w Warsaw Mets?

Jeśli pojawi się taka możliwość, czyli jeśli nasz skład będzie na tyle liczny, by wystawić rezerwy w „dziewiątkach”, to na pewno zarząd weźmie to poważnie pod uwagę.

Nie obawiacie się wewnętrznego podziału w zespole na ludzi z Patriotów i na tych z Kozłów?

Myślę, że nie. Wiadomo, że zgrzyty mogą pojawić się w najlepiej zgranej drużynie. Chcemy też zdementować doniesienia o wzajemnej wrogości zawodników obu klubów. Zawodnicy Kozłów, którzy grali lata temu może przejawiali coś takiego, ale wydaje mi się, że stare zawiłości z tym związane już się skończyły. Mogą to być zaledwie odosobnione przypadki, na co na pewno będziemy zwracać uwagę. Mamy na to plan. Chcemy ściągnąć amerykańskiego trenera, który będzie mentorem dla zawodników i niejako spoiwem do zjednoczenia i pokazania im że Armia to jedna wielka rodzina i zespół, który ma zamiar walczyć o mistrzostwo Polski.

Minęło już kilka dni od 11 listopada, czyli ogłoszenia powstania Armii, a nadal nie ma o Was za wiele wiadomości. Na facebooku Patriotów cisza, a Kozły opublikowały wpis, który jak się domyślam nie jest stanowiskiem klubu. Kiedy zamierzacie ruszyć z tym projektem marketingowo, zaczynając choćby od prowadzenia fanpage’a?

Na pewno wiele osób na to czeka, natomiast – powiedzmy że ze względów administracyjnych – chciałbym poprosić jeszcze o odrobinę cierpliwości. Niebawem wszystko ruszy tak, jak powinno to wyglądać, potrzebujemy jeszcze nieco czasu, by to ogarnąć, ponieważ niektóre rzeczy nie potoczyły się tak, jak byśmy tego chcieli. Apeluję do kibiców o cierpliwość, a na pewno nie będą zawiedzeni tym co jeszcze pokażemy.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Armia Poznań