W pierwszym meczu półfinałowym rozgrywek JLFA futboliści Bielawa Owls pewnie pokonali Angels Toruń 43:0. Sowy zapewniły sobie zatem przepustkę do jutrzejszego finału, w którym podejmą zwycięzcę meczu Panthers Wrocław – Lowlanders Białystok, który rozpocznie się o godzinie 16:00.

Bronimy tytułu trzeci raz z rzędu, to już jest olbrzymi wyczyn, a więc już pokazaliśmy wartość naszego szkolenia w Bielawie, a wiele mamy jeszcze do pokazania. Obrona tytułu daje pewną minimalną presję, ale też i olbrzymią motywację, by zrobić coś o czym niektóre drużyny mogą tylko pomarzyć. Dodatkowo w składzie jest wciąż kilku zawodników, którzy puchar wznieśli już dwa razy, a mają mega apetyt na kolejny. Taką postacią jest wielki talent z Owls – rozgrywający Tomasz Dymkowski. Będzie miał szansę zameldować się 3. raz w jego juniorskiej karierze w finale i jeśli się wszystko uda, to także podnieść puchar po raz trzeci. Czułem olbrzymią dumę, kiedy myśląc o tym, że wśród tak wielkich i potężnych miast jak Białystok, Wrocław i Toruń o swoje miejsce w futbolowych zmaganiach juniorów walczy malutka Bielawa. To już jest wielki sukces, a reszta to tylko dodatkowe plusy w naszej przygodzie. 5 lat temu mniej więcej o tej porze roku wywalczyłem z młodymi Sowami pierwsze mistrzostwo Polski – a dziś jestem bliski zdobycia czwartego mistrza Polski juniorów i to po raz trzeci z rzędu. Nikt nie może się w Polsce pochwalić większymi osiągnięciami w juniorach – mówił tuż przed meczem półfinałowym Paweł Sołtysiak, head coach Bielawa Owls.

Myślę że drużyna z Bielawy będzie faworytem, nieważne juniorów jakiego klubu by podejmowała. Nie spekulujemy jakie są nasze szanse, to dla nas po prostu kolejny mecz w tym sezonie i na nim się koncentrujemy. Sowy w ostatnich latach były wzorem, jeśli chodzi o rywalizację juniorów. Jako organizacja mocno skupili się na szkoleniu i to przynosi efekty. Mierzyliśmy się ze sobą w półfinale sezonu 2016, więc dobrze znam ten klub. Są dobrze wyszkoleni i muszę przyznać, że to najlepsza drużyna juniorów, jakiej nagrania z meczów oglądałem w tym sezonie, ale jesteśmy gotowi na walkę. Jeśli pokażemy na co nas stać, możemy odnieść sukces nawet grając z takim rywalem. Będziemy musieli zaprezentować grę bliską ideału, aby wygrać i jesteśmy tego świadomi. Zawsze wychodzimy na boisko z chęcią wygranej i każda drużyna powinna mieć takie podejście. Naszym celem jest przede wszystkim jak najlepsze reprezentowanie naszego zespołu, naszego miasta i naszego sportu. Przyjechaliśmy do Wrocławia z celem identycznym, jak pozostałych trzech ekip – zostać mistrzem Polski. Oznacza to, że musimy zagrać perfekcyjnie z każdym przeciwnikiem, jaki stanie na naszej drodze. Chcemy zgarnąć pełną pulę, a jeśli się na tym skupimy, wynik końcowy będzie na naszą korzyść. Skupiamy się na procesie, nie na nagrodzie oceniał z kolei Matthew Kershey, szkoleniowiec toruńskich Aniołów.

Mecz rozpoczął się z 20-minutowym opóźnieniem ze wzglądu na problemy torunian w drodze na Dolny Śląsk. Pęknięta opona w autokarze na szczęście nie naraziła na szwank zdrowia Aniołów, jednak znacznie przedłużyła ich podróż na Stadion Olimpijski we Wrocławiu. Na pewno sytuacja ta nie pomogła też w postawie boiskowej, choć Angels i tak nie byli typowani na faworyta. Zgodnie z przewidywaniami, bielawianie już w pierwszej kwarcie wyrobili sobie zdecydowaną przewagę i kontrolowali sytuację. Wynik otworzył po 26-jardowej akcji podaniowej Krzysztof Dymkowski. Po celnym kopnięciu Sowy prowadziły 7:0. Znakomity sezon rozgrywa w szeregach drużyny z Bielawy Dawid Brzozowski, który mimo że jest to jego dopiero pierwszy rok futbolowej rywalizacji, po 4 spotkaniach sezonu zasadniczego miał 11 przyłożeń. Touchdown numer 12. wywalczył po efektownej, 89-jardowej akcji biegowej, podwyższając prowadzenie Owls. Utalentowany running back ekipy z Dolnego Śląska w pierwszej kwarcie popisał się kolejnym biegiem na przyłożenie, do czego tym razem wystarczyło mu przebycie 12 jardów. W drugiej kwarcie podopieczni Pawła Sołtysiaka kontynuowali swój ofensywny festiwal, a na listę punktujących wpisał się Sylwester Łazuga. “Mercy rule” ruszyło jeszcze przed przerwą, bowiem w drugiej kwarcie przyłożeniem popisał się także Oskar Wypych i po połowie tego starcia na tablicy wyników widniało 35:0.

W trzeciej kwarcie Angels postawili przeciwnikom nieco trudniejsze warunki, a bielawskie Sowy mogły grać bardzo spokojnie ze względu na korzystny rezultat. W ostatniej części meczu świetna postawa Dawida Sikory w defensywie spowodowała, że udało mu się wyszarpać futbolówkę i zameldować z nią w polu punktowym. Dwupunktowe podwyższenie ustaliło wynik pierwszego z półfinałów na 43:0 dla ubiegłorocznych mistrzów juniorskich “ósemek”.

Tym samym Bielawa Owls awansowali po raz kolejny do meczu finałowego o juniorskie mistrzostwo Polski. Ich rywalem będą gracze Panthers Wrocław lub Lowlanders Białystok, którzy swój półfinał rozpoczęli o godzinie 16:00. Angels Toruń wystąpią natomiast w niedzielę po godzinie 12:00 w starciu o brązowy medal. Tuż przed tym pojedynkiem wszyscy zgromadzeni na Stadionie Olimpijskim kibice wspólnie odśpiewają “Mazurka Dąbrowskiego” w ramach akcji “Niepodległa do Hymnu”.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Kamil Ptaszkiewicz