Ostatni weekend potwierdził nam zdecydowaną przewagę juniorów Panthers Wrocław i Bielawa Owls nad pozostałymi klubami w grupach B i C. Szanse na awans do play-offów z grupy A, dzięki cennej wygranej w Olsztynie, znacznie zwiększyli natomiast Angels Toruń.

Sobota, 6 października, godzina 13:00
Panthers Wrocław 46 – 0 Miners Wałbrzych

4. kolejka JLFA rozpoczęła się rewanżem Panthers Wrocław z najmniej doświadczoną ekipą w całych rozgrywkach juniorskich – Miners Wałbrzych. Młodzi Górnicy zapowiadali wyciągnięcie wniosków po porażce u siebie 0:38, jednak przekonali się, że Pantery to ekipa nie bez powodu zaliczana do wąskiego grona faworytów ligi juniorskiej. W sobotnie popołudnie występujący przed własnymi kibicami wrocławianie bez problemów po raz drugi uporali się z Miners. Punktowanie rozpoczął w tym starciu Franciszek Gładki, a po jego akcji biegowej za dwa “oczka” podwyższył Damian Majchrowski. Kolejne dwa punkty na konto Panthers Wrocław dodała obrona, która doprowadziła do safety, dzięki czemu pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 10:0. Po zmianie stron w endzone po raz drugi zameldował się Damian Majchrowski, co tym razem oznaczało touchdown. Przyłożenie zanotował również rozgrywający Mateusz Wojakiewicz, który także podwyższył solowym biegiem. Na przerwę gospodarze schodzili zatem z prowadzeniem 24:0.

W drugiej połowie byli oni minimalnie mniej skuteczni, lecz potrafili zadać przyjezdnym kolejne ciosy. W W pole punktowe zdołał przedostać się Grzegorz Pająk. Ten sam zawodnik podwyższył również za dwa. Nieco później ponownie błysnęła także obrona, a dokładnie Jakub Witwicki, który popisał się przechwytem, zamienionym po chwili na pick six. Czas płynął coraz szybciej z uwagi na “mercy rule”, a młode Pantery nie ustawały w atakach, co się opłaciło. W ostatniej akcji tego starcia Grzegorz Pająk przedarł się bowiem w endzone, ustalając końcowy rezultat na 46:0.

Wrocławianie mają już zapewniony awans do turnieju finałowego JLFA, zaplanowanego na 10-11 listopada. Sezon zasadniczy zakończą w najbliższą sobotę wyjazdową potyczką z Patriotami Poznań. Miners Wałbrzych z drużyną z Wielkopolski zmierzą się natomiast u siebie 20 października.

Sobota, 6 października, godzina 14:00
Bielawa Owls 43 – 0 Tychy Falcons

Niewiele mniej punktów niż Panthers wywalczyli tego samego dnia ubiegłoroczni mistrzowie Polski juniorskich “ósemek”, Bielawa Owls. Mierzyli się oni przed własnymi kibicami z Tychy Falcons i Sokoły były nawet bliskie objęcia sensacyjnego prowadzenia. Podczas swojej pierwszej serii ofensywnej tyszanie byli już nawet 5 jardów od pola punktowego gospodarzy, lecz obrona podopiecznych Pawła Sołtysiaka wywiązała się ze swojego zadania znakomicie i nie dopuściła do straty punktów. Sowy rozpoczynały więc swój atak bardzo blisko własnego endzone’u, co jednak nie przeszkodziło im w zamienieniu tej serii ofensywnej na pierwsze punkty. Efektowny ponad 90-jardowy bieg z piłką zaprezentował Dawid Brzozowski, który wyprowadził bielawian na prowadzenie. Owls mieli zamiar podwyższać kopnięciem, lecz nie udał im się snap. Sytuację uratował jednak niezwykle doświadczony rozgrywający Tomasz Dymkowski, który szybko podniósł futbolówkę, wypatrzył dobrze ustawionego Szymona Falkowskiego i podał do niego podanie, co zakończyło się dodatkowymi dwoma punktami dla gospodarzy. Niezwykle utalentowany quarterback Owls, który ma już za sobą grę w seniorskim zespole, w drugiej kwarcie sam wywalczył punkty dla swojej ekipy po 8-jardowym biegu na touchdown. Dawid Brzozowski kopnął piłkę między słupki i na tablicy wyników widniało 15:0. Kolejne przyłożenie w pierwszej połowie także zanotował Dymkowski, jednak nie Tomasz, a Krzysztof. Nie udało się podwyższyć, więc po dwóch kwartach Sowy prowadziły 21:0.

Najlepszym zawodnikiem tego meczu był zdecydowanie Dawid Brzozowski i to właśnie on rozpoczął punktowanie w drugiej połowie udaną akcją biegową. Running back Bielawa Owls zameldował się w polu punktowym również kilka minut później, prezentując dokładnie 50-jardowy bieg. Dwa “oczka” do dorobku ekipy z Dolnego Śląska dołożył Martin Sobociński, co zmieniło wynik na 35:0 i wprowadziło mercy rule” w trzeciej kwarcie. W ostatniej odsłonie niezwykle efektowną akcję zaprezentował jeszcze Kacper Chryplewicz, który bardzo mocno trzymał się na nogach, a przeciwnicy niemal odbijali się od niego, co zakończyło się przyłożeniem po 38-jardowej akcji. Wynik na 43:0 ustalił po dwupunktowej konwersji Oskar Wypych.

Owls tym samym niemal powtórzyli wynik pierwszego, rozegranego w Tychach starcia Sów z Sokołami, wygranego wówczas przez bielawian 44:0. Gospodarze sobotniego pojedynku mogą być już pewni udziału w meczu półfinałowym JLFA. Wcześniej czeka ich jeszcze jednak potyczka w Krakowie z Kings (21 października). Falcons z Królami zmierzą się natomiast już w tę sobotę.

Niedziela, 7 października, godzina 13:00
AZS UWM Olsztyn Lakers 6 – 20 Angels Toruń

Szczególnie ciekawa może dla kibiców być rywalizacja w grupie A, gdzie przed 4. kolejką JLFA wszystkie trzy drużyny legitymowały się bilansem 1-1. Trzeba zauważyć pewną prawidłowość – wygrywają tam tylko zespoły występujące na wyjeździe, co zresztą przedłużyli młodzi futboliści z Torunia, którzy udanie zrewanżowali się olsztyńskim Jeziorowcom w stolicy Warmii. Pierwszy pojedynek tych ekip zakończył się wygraną Lakers 32:12, lecz w niedzielę to Anioły sięgnęły po punkty do ligowej tabeli. Podrażnieni wynikiem domowego meczu torunianie od razu ruszyli do ataku, wypracowując sobie przewagę już w pierwszej kwarcie. Przy akcji otwierającej wynik meczu mieli sporo szczęścia, ponieważ będąc przy samym endzone dopuścili się fumble. Czujny był jednak ofensywny liniowy Jan Chojnowski, który nakrył piłkę, dając tym samym touchdown drużynie z Torunia. Za dwa punkty podwyższył Milan Pilarski. Podopieczni Matta Kersheya nie czekali długo na kolejną udaną akcję. W polu punktowym ponownie zameldował się Pilarski, tym razem swoją akcją biegową zapewniając sześć “oczek”. W drugiej kwarcie Anioły nadal dominowały, co potwierdza touchdown autorstwa Jakuba Kapiwąsa. Po pierwszej połowie Lakers przegrywali 0:20, a w odrabianiu strat nie pomogło im na pewno wykluczenie Oskara Sobolewskiego.

Olsztynianie tego dnia aż trzykrotnie potrafili zameldować się w polu punktowym rywali. Na ich nieszczęście jednak, dwóch przyłożeń nie mogli zaliczyć sędziowie, z uwagi na przewinienia po stronie Jeziorowców. Jeden touchdown został także cofnięty torunianom. Honorowe przyłożenie dla gospodarzy, ustalające wynik na 6:20 zanotował w czwartej kwarcie Dawid Rutkowski.

Porażka znacznie skomplikowała sytuację AZS UWM Olsztyn Lakers, którzy by myśleć o udziale w turnieju finałowym, muszę efektownie pokonać w Białymstoku juniorów mistrzów Polski. Z Lowlanders zmierzą się już w najbliższą niedzielę. Tydzień później młodzi Ludzie z Nizin stawią się natomiast w Toruniu na rewanżu z Angels.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Kacper Kirklewski