Miniony weekend pod egidą Ligi Futbolu Amerykańskiego przyniósł ciekawe rezultaty, które coraz bardziej zaczynają nam ukazywać prawdopodobny układ sił na koniec sezonu zasadniczego JLFA. Ze zwycięstw w 3. kolejce cieszyli się juniorzy czołowych klubów w naszym kraju – Panthers Wrocław, Lowlanders Białystok i Tychy Falcons.

Sobota, 22 września, godzina 13:00
Panthers Wrocław 38 – 3 Patrioci Poznań

Na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu w sobotę rozgrywał się mecz o pierwsze miejsce w grupie B. Błyskawicznie prowadzenie objęli w nim gospodarze dzięki przyłożeniu Maurycego Borkowskiego i dwupunktowemu podwyższeniu. Ten sam zawodnik dał Panterom kolejne punkty i po jeszcze jednej udane akcji za dwa ‘oczka” na tablicy widniało już 16:0. Nie minęło wiele czasu, a Franciszek Gładki popisał się 55-jardowym biegiem w pole punktowe i rezultat ponownie uległ zmianie. Tym razem podwyższenie nie przyniosło zmiany wyniku, co zmobilizowało Panthers do błyskawicznego odzyskania piłki po kickoffie. Touchdown w drugiej kwarcie dołożył po akcji podaniowej Rafał Pawłucki. Dzięki udanemu podwyższeniu za dwa punkty, wrocławianie na przerwę zeszli z efektownym prowadzeniem 30:0.

W drugiej połowie Patrioci zdołali wyszarpać honorowe punkty. Nie potrafili przedostać się w endzone, więc postanowili zmniejszyć straty kopnięciem z pola. Ostatnie słowo i tak należało jednak do gospodarzy. Akcja Grzegorza Pająka i dwupunktowe podwyższenie wcieliły w życie “mercy rule” i ustaliły jednocześnie wynik starcia na szczycie grupy B na 38:3.

Panthers swój najbliższy mecz rozegrają 6 października, kiedy do Wrocławia przyjadą gromieni jak dotąd w JLFA Miners Wałbrzych. Rewanż z Patriotami w Poznaniu zaplanowano natomiast na 13 października.

Niedziela, 23 września, godzina 13:00
AZS UWM Olsztyn Lakers 0 – 32 Lowlanders Białystok

Niedzielę rozpoczęliśmy w Olsztynie, gdzie stawili się juniorzy Lowlanders Białystok. Młodzi Ludzie z Nizin chcieli zaprezentować się zdecydowanie lepiej niż w pierwszym meczu tegorocznego sezonu rozgrywek juniorskich, kiedy to przegrali na własnym terenie z Angels Toruń 18:20. Drużyna z Podlasia już od pierwszych minut postawiła Jeziorowcom trudne warunki, szybko zatrzymując pierwszą serię ofensywną gospodarzy. W szeregach Lowlanders błyszczeli w tym spotkaniu przede wszystkim dwaj juniorzy, którzy wyróżniali się już w LFA1 – Grzegorz Mantur i Noel Graf. Pierwszy z nich, nominalny defensive back, w JLFA prezentuje swoje wysokie umiejętności także jako wide receiver i to jego łupem – po podaniu Adama Andrysewicza – padło pierwsze przyłożenie. Graf akcją biegową podwyższył natomiast za dwa punkty. Mantur miał także ogromny udział przy kolejnych dwóch “oczkach” dla przyjezdnych, tym razem wywalczonych dzięki safety. Razem z Jakubem Radziszewskim udało mu się powalić rozgrywającego Lakers w polu punktowym. Autorem drugiego touchdownu został Noel Graf, a podwyższył solowym biegiem Adam Andrysewicz i pierwsza kwarta zakończyła się pewnym 18:0 na korzyść białostoczan. Po zmianie stron kibice nie oglądali akcji punktowych, lecz na uwagę zasługuje sack autorstwa gracza Lowlanders, Macieja Nowackiego.

Bez punktów było również w trzeciej kwarcie, lecz czwartą odsłonę tego starcia akcją biegową na touchdown rozpoczął Noel Graf. Running back mistrzów Polski podwyższył także za dwa punkty. Świetnie w Olsztynie prezentował się nie tylko atak, ale i obrona Ludzi z Nizin, w której udało się jeszcze błysnąć Łukaszowi Kaliszewiczowi, autorowi interception z czwartej kwarty. Swój znakomity występ na cztery minuty przed upływem czasu ukoronował kolejnym przyłożeniem Noel Graf, tym razem po około 35-jardowej akcji podaniowej. Podwyższenie się nie udało, co i tak nie wpłynęło na losy tego wygranego przez gości 32:0 pojedynku.

Po tym meczu Lowlanders awansowali na fotel lidera grupy A. Swój następny mecz rozegrają 14 października przed własnymi kibicami właśnie przeciwko Lakers. Zespół z Olsztyna tydzień wcześniej zmierzy się jeszcze w starciu rewanżowym z Angels Toruń.

Niedziela, 23 września, godzina 14:00
Kraków Kings 26 – 28 Tychy Falcons (po dogrywce)

3. kolejkę ligi juniorskiej zakończyliśmy w stolicy Małopolski. Zmierzyły się tam ze sobą zespoły, które w tym roku przegrały już wysoko z Bielawa Owls, czyli Kraków Kings i Tychy Falcons. Początek tego starcia był niezwykle wyrównany. Dopiero w drugiej kwarcie krótki bieg Mateusza Brzuchacza w endzone otworzył wynik meczu, a za dwa punkty podwyższył Damian Woźniak. Królowie mieli niezwykle trudną pierwszą połowę, co wykorzystał Michał Gorczycki, notując przechwyt.

Zdecydowanie więcej działo się po przerwie. W drugiej połowie również jako pierwsi punkty zdobyli Falcons. W polu punktowym z piłką zameldował się Michał Faber. Ten cios pobudził gospodarzy, którzy po efektownym, 90-jardowym returnie Adriana Jabłońskiego zaliczyli kontaktowy touchdown. Sokoły ponownie zdołały jednak “odskoczyć” za sprawą przyłożenia Kamila Wiśniewskiego. Ich zapał ostudził nieco Jan Udaliszczew, odpowiadając akcją na przyłożenie. W czwartej kwarcie Królowie pokazali niezwykłą wolę walki i choć wielu sądziło już, że losy meczu są przesądzone, Adrian Jabłoński zmniejszył swoim przyłożeniem straty do stanu 18:20. Będący pod ogromną presją Jan Udaliszczew podołał zadaniu przy podwyższeniu i dopisując na konto gospodarzy dwa “oczka”, doprowadził do remisu, który oznaczał konieczność rozegrania dodatkowych części meczu.

Dopiero w drugiej dogrywce jako pierwsi punkty zdobyli Tychy Falcons. Sokołom ponadto udało się podwyższyć za dwa punkty, co miało kluczowe znaczenie w końcowym rozrachunku. Dzięki temu touchdown autorstwa Jana Udaliszczewa nie wystarczył gospodarzom do zwycięstwa i mecz zakończył się wynikiem 26:28.

6 października tyszan czeka wyjazdowe starcie z Bielawa Owls, natomiast Kraków Kings okazję do rewanżu z Falcons będą mieli tydzień później.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: DOKO perspective