Na najbliższy weekend zaplanowanych jest aż pięć meczów w ramach Ligi Futbolu Amerykańskiego. Prócz półfinałów LFA9 będziemy także świadkami 2. kolejki rozgrywek juniorskich JLFA.

Sobota, 15 września, godzina 15:00
LFA9
Święci Częstochowa – Kraków Kings B

Futbolowy weekend rozpoczniemy w sobotnie popołudnie pod Częstochową. W Olsztynie skonfrontują się Święci z triumfatorem grupy D, rezerwami Kraków Kings. Zespół z województwa śląskiego dość niespodziewanie awansował do fazy play-off Ligi Rozwojowej. Stało się tak z powodu walkowera nałożonego na Tychy Falcons B po wygranym przez Sokoły na boisku 40:20 meczu. Dzięki temu Święci przeskoczyli tyszan w tabeli i mogli rozpocząć przygotowania do meczu półfinałowego. W sezonie zasadniczym była to jedyna przegrana częstochowian, więc nie można stwierdzić, że zespół ten nie zasłużył na znalezienie się w czwórce najlepszych zespołów LFA9. Jest to niewątpliwie duży sukces klubu, który w tym roku wrócił na futbolową mapę Polski po kilku latach bez podejmowania ligowej rywalizacji, a obecnie jest o krok od wywalczenia medalu ligi “dziewiątek”.

– Co do możliwości walkowera, otrzymałem taką informację już dwa dni po meczu w Tychach, więc trudno tu mówić o jakimś zaskoczeniu. Jednakże faktycznie trochę wybiło to z rytmu wiele osób. W sobotę po meczu już pogodzono się z tym, że sezon jest zakończony i rozpoczynamy przygotowania do wystąpów w 2019 roku, w głowach na pewno było trochę zamieszania. Jednakże jak przystępuje się do rozgrywek, to wszyscy liczą się z ewentualną możliwością grania w finale, no bo po co w takim razie startować w rywalizacji, jak nie chce się walczyć o najwyższe cele. Takie nastawienie nam towarzyszy od pierwszego meczu, więc w ostatecznym rozrachunku uważam, że do meczu przystąpimy skoncentrowani tak samo jak na wszystkie poprzednie. Kraków Kings B są wbrew pozorom całkiem dobrze znaną nam drużyną, przed sezonem rozegraliśmy bowiem sparing. Był to nasz pierwszy mecz w formule 9-osobowej, i sparing ten pokazał nam kierunek, w którym powinniśmy podążać w LFA9, jak widać z dobrym efektem. Zakończył się wynikiem 50:42 na korzyść Kings. Oczywiście sparingi rządzą się trochę innymi prawami, ale czuję że tym razem wynik meczu będzie otwarty do samego końca. Na papierze faworytem jest drużyna Kraków Kings, przemawia na ich korzyść dłuższa ławka, wynik naszego ostatniego meczu, oraz perfekcyjny bilans meczów w rywalizacji grupowej – ocenia Michał Chochliński, zawodnik i trener główny Świętych Częstochowa.

Gospodarze pierwszego z półfinałów nie będą mieli jednak łatwego zadania, ponieważ ich rywalem będą niepokonani jeszcze w tym sezonie Kings B. Królowie liczą na perfekcyjny sezon i są ku temu na dobrej drodze. Ich najniższych rozmiarów zwycięstwo miało miejsce na terenie Przemyśl Bears, kiedy jednak krakowianie mieli już pewny awans do półfinału. Starcie z Niedźwiedziami pokazało jednak również charakter zespołu z Małopolski, który mimo trudnej przeprawy potrafił zwyciężyć 44:42. Kings B to także jedyny zespół rezerw, któremu udało się zameldować w fazie play-off LFA9. W Krakowie dysponują bardzo szerokim składem, co przynosi efekty i pozwala wychować szerokie grono utalentowanych zawodników, którzy w przyszłości będą mogli stanowić o sile pierwszej drużyny. Mecz z niezwykle doświadczonymi zawodnikami Świętych będzie dla nich doskonałym sprawdzianem.

– Jeśli chodzi o faworyta spotkania Święci – Kings to stawiam w zupełności na nas, znam nasze umiejętności i podejście do tego spotkania. A jeśli chodzi o Białe Lwy – Jaguars myślę że wygrają zawodnicy z Gdańska. Czy cieszymy się że nie zagramy z Falcons? Nie zupełnie, żeby być najlepszym to trzeba wygrywać z najlepszymi, a Falcons byli jedną z lepszych drużyn w LFA9. Mecz z nimi byłby prawdziwym sprawdzianem dla zawodników i trenerów. Spotkanie na wyjeździe nam nie straszne. Nasza Royal Family jest wszędzie i było to widać na meczach drużyny A, z Nimi zawsze czujemy się jakbyśmy grali u siebie. Największa broń w Kings B? Myślę że zbalansowany system ofensywy i chęć pokazania, że drużyna rezerw też potrafi grać dobry futbol – zapowiada Mateusz Wiecheć, utalentowany rozgrywający Kraków Kings B.

Sobota, 15 września, godzina 17:00
JLFA
Miners Wałbrzych – Panthers Wrocław

W Wałbrzychu nie mogą się już doczekać debiutu drużyny juniorskiej przed własną publicznością, tym bardziej że rywalem młodych Górników będą ubiegłoroczni mistrzowie Polski juniorów w rywalizacji jedenastoosobowej i aktualni seniorscy wicemistrzowie naszego kraju, Panthers Wrocław. Miners nie ukrywają, że będzie to dla nich sezon niezwykle trudny, z którego chcą przede wszystkim wyciągnąć jak najwięcej wniosków na przyszłe lata – Tegoroczny sezon to nasz debiut w lidze i musimy liczyć się z przewagą doświadczania boiskowego naszych przeciwników. Mamy jasno określony cel i jest nim sprawdzenie naszych możliwości i umiejętności – mówił niedawno trener główny juniorów z Wałbrzycha, Paweł Cieciera (pełna wypowiedź znajduje się w tekście zapowiadającym sezon JLFA – TUTAJ). Pierwsze w historii oficjalne starcie sekcji juniorskiej wałbrzyszan nie przebiegło po ich myśli. W Poznaniu Miners musieli pogodzić się z dotkliwą porażką aż 0:22 z tamtejszymi Patriotami i w sobotę liczą na lepszy występ.

Pantery liczą natomiast, że chociaż wśród juniorów uda im się wywalczyć krajowy czempionat, w związku z czym zwycięstwo w Wałbrzychu jest po prostu ich obowiązkiem. Dobre wejście w sezon może dać zawodnikom dodatkową motywację na kolejne mecze w grupie B, której – nie ma co ukrywać – wrocławianie są zdecydowanym faworytem. Nadchodzi więc pora, by to miano potwierdzić również na boisku.

Niedziela, 16 września, godzina 12:00
LFA9
Białe Lwy Gdańsk – Jaguars Kąty Wrocławskie

Drugi finalista Ligi Rozwojowej zostanie wyłoniony nad morzem. Białe Lwy Gdańsk w imponującym stylu zapewniły sobie mecz fazy play-off na własnym terenie, pokonując Seahawks Gdynia B aż 50:16 i zmuszając tym samym Jaguary do dalekiej podróży. Obie ekipy przez swoje grupy przebrnęły bez większych problemów, notując komplet czterech zwycięstw, lecz przywilej spotkania domowego może mieć spory wpływ na przebieg tego starcia.

– Gdybyśmy nie wierzyli w wygraną, to wychodzenie na boisko nie miałoby najmniejszego sensu.  Poświęciliśmy dla tego sportu mnóstwo zdrowia, czasu, relacji z bliskimi właśnie po to, by ani przez chwilę nie wątpić w możliwość zwycięstwa. Mecz w niedzielę to dla nas nie tylko walka o finał, walczymy również dla naszego kolegi z drużyny Kamila Owsianko, który właśnie bierze udział w jednym z najtrudniejszych „meczów” w jego życiu. Nie zazdroszczę zawodnikom Jaguars ponad 500 kilometrów podróży do Gdańska. Wiem z własnego doświadczenia, jak męczące mogą być takie „wycieczki”. Dzięki lepszemu bilansowi punktowemu, to my wywalczyliśmy przywilej gry u siebie. Cieszymy się, że nasi bliscy, rodziny, przyjaciele, znajomi będą mieli znowu okazję uczestniczyć w naszym meczu. Kibice przychodzą naprawdę licznie i wspaniale nas wspierają. Na naszych meczach panuje fantastyczna atmosfera. Gdy już nie masz sił, jesteś poobijany, zaczynasz trochę wątpić – ich wiara w nas, okrzyki i brawa powodują, że jesteś w stanie dać z siebie jeszcze więcej i nie odpuszczasz aż do ostatniego gwizdka. Dziękuję z całego serca za to co dla nas robią. Na tym etapie rozgrywek przyjmijmy, że obie drużyny nie mają słabych stron. Spodziewam się bardzo dobrego meczu. Spotykają się liderzy dwóch grup Ligi Rozwojowej. W obu występują doświadczeni gracze, jak i zawodnicy, którzy zaczęli swoja przygodę z futbolem dopiero w tym sezonie. Jaguars na 100% nie oddadzą nam jardów za darmo. Będą walczyć o wygraną tak samo jak my. Życzę im powodzenia i widzimy się w niedzielę! – mówi Bartosz Juchniewicz, defensive back Białych Lwów Gdańsk.

Sporego zaskoczenia przed dwoma tygodniami doznali na pewno Jaguars Kąty Wrocławskie, którzy myślami mogli być już przy domowym półfinale. By stało się inaczej Białe Lwy musiały pokonać Seahawks B co najmniej różnicą 29 punktów, a pierwsze starcie tych ekip było niezwykle wyrównane. Wydawało się, że nie może zdarzyć się nic nieprzewidzianego, a jednak gdańszczanie pokazali niezwykły charakter, gromiąc drugi zespół Jastrzębi. Zespół z Dolnego Śląska ma więc – w dosłownym tych słów znaczeniu – daleką drogę do finału LFA. Nie należy jednak stawiać ich na straconej pozycji, bowiem w Jaguars występuje wielu doświadczonych graczy, a na ich szczęście, przez sezon udaje się przebrnąć bez poważnych strat kadrowych – Po Białych Lwach spodziewamy się przede wszystkim konsekwentnej i silnej gry biegowej, która stanowi atut i siłę drużyny. Powstrzymanie jej będzie kluczowe na drodze do upragnionego zwycięstwa. Skład drużyny nie wygląda źle, straciliśmy 2-3 zawodników z powodu kontuzji, ale na tym etapie rozgrywek jest to normalna sytuacja – zdradza trener główny Jaguars Kąty Wrocławskie Paweł Kaźmierczak.

Licząc małe punkty po naszym ostatnim grupowym spotkaniu z Coguars, po cichu spodziewaliśmy się meczu domowego w półfinale i zaczęliśmy wstępne przygotowania. Jednak sport kolejny raz pokazał swoje piękno i nieprzewidywalność. Gratulujemy drużynie z Gdańska okazałego zwycięstwa, w niedzielę czekają nas spore emocje. Z racji meczu domowego będą faworytem półfinału, ale nie zamierzamy spocząć na laurach, tylko walczyć o zwycięstwo! Nasza największą siła jest zespół – skuteczna ofensywa i szczelna defensywa. Special teams również przynosiły punkty w każdym meczu. Chcemy potwierdzić dobrą dyspozycję z meczów grupowych i zagrać w finale LFA9 – dodaje Mariusz Chwastyk, zawodnik i wiceprezes ekipy z Dolnego Śląska.

Niedziela, 16 września, godzina 13:00
JLFA
Angels Toruń – AZS UWM Olsztyn Lakers

W imponującym stylu rozgrywki juniorskie rozpoczęli Angels Toruń, którym udało się w Białymstoku pokonać Lowlanders 20:18. Triumf ten spowodował, że Anioły przez wielu zaczęły być postrzegane nawet za faworyta grupy A. W niedzielę podopieczni Matta Kershey’a będą mogli potwierdzić swoją dobrą formę i aspiracje do awansu z grupy. Po raz pierwszy zaprezentują się przed toruńską publicznością, która w tym roku szczególnie spragniona jest zwycięstw, bowiem seniorskiej ekipie nie udało się wygrać choćby jednego spotkania w rozgrywkach LFA1.

Dla Jeziorowców z Warmii będzie to natomiast dopiero inauguracja juniorskiej kampanii 2018. Zawodnicy prowadzeni przez Rafała Zapadkę triumfem nad Angels mogą znacznie ułatwić sobie dalszą rywalizację i namieszać w stawce grupy A, która zapowiada się niezwykle ciekawie, bowiem Lowlanders Białystok na pewno nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i będą starali się udowodnić, że nieudany start sezonu był tylko drobnym wypadkiem przy pracy. W Toruniu niezwykle trudno wskazać będzie faworyta, co tylko jeszcze bardziej może zaciekawić kibiców głodnych futbolu amerykańskiego w polskim wydaniu.

Niedziela, 16 września, godzina 15:00
JLFA
Tychy Falcons – Bielawa Owls

Ptasie starcie obejrzymy w Tychach, gdzie tamtejsze Sokoły zainaugurują ligę juniorską pojedynkiem z Sowami z Bielawy. Kadra seniorska śląskiej drużyny nie była w tym roku liczna, jednak ekipa juniorów zapowiada się bardzo ciekawie i możemy spodziewać się kilku graczy z tej ekipy w przyszłorocznym sezonie LFA1. Najpierw jednak swoje umiejętności tyszanie muszą skonfrontować z przeciwnikami, a na “pierwszy ogień” trafili najgorzej jak mogli.

Bielawa Owls to bowiem mistrz Polski ligi “ósemek” z poprzedniego roku, mający w dodatku za sobą niezwykle okazały tegoroczny debiut w JLFA. Zespół z Dolnego Śląska wzmocniony między innymi dwoma utalentowanymi graczami Towers Opole podejmował przed tygodniem u siebie juniorów Kraków Kings i dał Królom srogą lekcję futbolu i sporo materiału do analizy błędów. Bielawianie zwyciężyli aż 50:6 i potwierdzili, że i w tym roku, jak to miało w latach ubiegłych, także będą jednym z głównych faworytów do tytułu mistrzowskiego.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Święci Częstochowa