W najbliższy weekend zostanie rozegrana ostatnia kolejka sezonu zasadniczego LFA9. Premierowe rozgrywki “dziewiątek” przynoszą wiele emocji, o czym świadczy choćby fakt, że dwóch półfinalistów poznamy dopiero w najbliższych dniach.

Sobota, 1 września, godzina 13:00
Tychy Falcons B – Święci Częstochowa

Najlepszego klubu nie znamy jeszcze między innymi w grupie C. O promocję do fazy play-off w bezpośrednim starciu zagrają już jutro dwie niepokonane jeszcze ekipy, lecz pewne jest, że w sobotnie popołudnie ktoś będzie musiał zejść wreszcie z boiska jako przegrany. Sytuacja jest tutaj jasna – triumfator zgarnia wszystko i czeka na półfinałowe starcie z Kraków Kings B, a poległy zespół będzie musiał obejść się smakiem i szukać sposobu na lepsze wyniki w przyszłorocznym sezonie. Niezwykle trudno wskazać faworyta tego starcia, lecz lepszy bilans małych punktów po pojedynkach z Silesia Rebels B i Miners Wałbrzych mają gospodarze. Tyskie sokoły w trzech meczach potrafiły zdobyć aż 128 punktów, przy 69 straconych. Nieco lepiej “na papierze” wygląda więc obrona z Częstochowy, która pozwoliła rywalom na zdobycie 48 punktów, co z połączeniu z 89 zdobytymi daje bilans +41. Liczby te na boisku bocznym Stadionu Miejskiego w Tychach nie będą miały jednak znaczenia, ponieważ będziemy tam świadkami przedsmaku play-offów – wygrany awansuje do kolejnej fazy, a pokonana drużyna zakończy definitywnie sezon.

Święci bez względu na wynik sobotniego starcia mogą być zadowoleni z powrotu do ligowej rywalizacji. Udało im się wygrać już trzy mecze i stoją przed wielką szansą na znalezienie się w gronie czterech najlepszych zespołów Ligi Rozwojowej. Wróży to na pewno dobrze na przyszłość i w Częstochowie liczą przede wszystkim na poszerzenie wąskiego aktualnie składu głównie doświadczonych zawodników. Wielu kibiców czeka na powrót do Tychów running backa Jacka Wróblewskiego, który w ubiegłym sezonie jeszcze w barwach Falcons rywalizował na najwyższym poziomie rozgrywkowym, co pozwoliło mu także na znalezienie się w reprezentacji Polski, której był czołowym zawodnikiem. Został również wybrany najlepszym biegaczem sezonu 2017. Sam zawodnik podkreśla jednak, że do sobotniego starcia nie przygotowuje się w wyjątkowy sposób.

W obecnym sezonie gramy zgodnie z własnymi oczekiwaniami. Pomimo bardzo wąskiego składu gramy bardzo spokojnie, bez niepotrzebnych nikomu nerwów. Oczywiście błędy zdarzają się dość często, jednak doświadczenie jakim dysponujemy pozwala nam kontrolować sytuację na boisku. Spotkanie z drużyną Falcons B jest dla nas zagadką. Myślę, że dyspozycja dnia i ilość popełnionych błędów będą czynnikami określającym zwycięską drużynę w nadchodzącym spotkaniu. Mecz w Tychach traktuję jak każdy kolejny mecz wyjazdowy. Za wyjątkiem kilku zawodników ze składu grającego w LFA1, których zobaczę na boisku, reszta graczy jest mi obca. Ponadto sezon w LFA9 – może nie powinienem tego mówić – ale nie wzbudza we mnie wielkich emocji. Możliwość ponownego zagrania w moim rodzinnym mieście była dla mnie ważnym wydarzeniem, możliwością przypomnienia sobie magii meczu domowego. Reszta to sposób na przyjemny sposób spędzenia czasu wolnego. W nadchodzącym meczu jako drużyna damy z siebie wszystko, koniec końców trzeba pamiętać, że jest to tylko i wyłącznie liga rozwojowa – mówi Jacek Wróblewski, który w Częstochowie pełni również funkcję koordynatora ofensywy.

Niedziela, 2 września, godzina 13:00
Przemyśl Bears – Kraków Kings B

Przemyskie Niedźwiedzie swój ostatni domowy mecz tegorocznego sezonu rozegrają w niedalekiej Żurawicy, gdzie ich rywalem będzie najlepszy zespół grupy D. Ekipa Królów ma już pewny awans do półfinału, co może dawać gospodarzom nadzieje na nieco łagodniejsze potraktowanie ostatniego grupowego meczu przez Kings B. Pierwsza potyczka tych ekip, rozegrana w Krakowie zakończyła się różnicą zaledwie jednego przyłożenia. Gracze z Małopolski wygrali 34:27, lecz trenerzy Bears byli zadowoleni z postawy swoich podopiecznych, którzy postawili trudne warunki – jak się później okazało – najmocniejszej drużynie grupy D. Dla zespołu z Przemyśla będzie to zakończenie kampanii 2018, dlatego chcą się pokazać z jak najlepszej strony kibicom, tym bardziej że ich aktualny bilans to 0-3. Niedzielne starcie będzie ostatnią okazją do poprawienia statystyk i zanotowania pierwszej wygranej po długiej przerwie od ligowej rywalizacji.

Kraków Kings B mimo zapewnionego przed tygodniem awansu nie zamierzają odpuszczać starcia z Bears, tym bardziej że wynik tego pojedynku, jak i potyczki w Tychach zadecyduje o tym, kto zostanie gospodarzem meczu półfinałowego. Królowie na chwilę obecną są bliżej rywalizacji na wyjeździe, lecz wysoka wygrana w Żurawicy może jeszcze odmienić ten stan. Wszystkie mecze grupy D kończyły się jak dotąd różnicą maksymalnie kilkunastu punktów, dlatego również w niedzielę nie należy się spodziewać jednostronnego widowiska. Przemyśl Bears nie mają nic do stracenia i ruszą na przeciwnika, natomiast goście z Krakowa powalczą o perfekcyjny sezon zasadniczy LFA9.

Niedziela, 2 września, godzina 15:30
Seahawks Gdynia B – Białe Lwy Gdańsk

Na trójmiejskim obiekcie Ogniwa Sopot dojdzie do kolejnego prestiżowego starcia drugiej drużyny Jastrzębi z liderującymi w grupie B Białymi Lwami. Pierwsza tegoroczna potyczka tych zespołów po niezwykle emocjonującym meczu zakończyła się wygraną ekipy z Gdańska wyszarpaną w samej końcówce. 34:32 w nieco korzystniejszej sytuacji przed rewanżem stawia gości niedzielnego pojedynku, lecz ich przewaga jest minimalna i odmienić ją może jedna skuteczna akcja punktowa. Sprawia to jednak, że gospodarze decydującego o awansie meczu będą podwójnie zmotywowani, chętni nie tylko zameldowania się w półfinale, ale także wzięcia rewanżu nad swoim lokalnym rywalem.

Starcie z Białymi Lwami zapowiada się bardzo emocjonująco. Biorąc pod uwagę poprzedni wynik oraz stawkę nadchodzącego rewanżu, jaką jest występ w fazie play-off, mecz będzie wyrównany. Obie drużyny mają szansę na awans, lecz w korzystniejszej sytuacji jest ekipa z Gdańska, po tym jak odnieśli zwycięstwo dwoma punktami w naszym ostatnim spotkaniu. Każdemu z nas, gra w futbol amerykański sprawia ogromną radość, a poprzedni wynik wpływa na nas bardzo motywująco, chcemy zagrać najlepiej jak potrafimy, odrobić stary i przedłużyć nasze występy w LFA9. Pracowaliśmy na treningach, aby wyeliminować popełnione błędy i pokazać się przed własną publicznością z jak najlepszej strony. W ekipie jest kilku zawodników, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z futbolem, a taki mecz z pewnością będzie cennym doświadczeniem, które może w przyszłości zaowocować występami u boku najlepszych zawodników w kraju! Przed nami w Trójmieście ciekawe sportowe wydarzenie, na które serdecznie zapraszam! – zapowiada Kacper Karwowski, zawodnik Seahawks Gdynia B.

Białe Lwy nie osiadają na laurach po zwycięstwie w pierwszym meczu z gdynianami i niedawno po raz drugi łatwo, aż 44:0 uporały się z Barbarians Koszalin. Zespół z Gdańska wie, że awans jest w zasięgu ich ręki, wystarczy “tylko” ponownie zaprezentować się lepiej od Seahawks B. Brązowi medaliści ubiegłorocznego sezonu “ósemek” pokazali swoim kibicom, że potrafią triumfować nad klubem ze zdecydowanie dłuższą futbolową tradycją i doświadczeniem zawodników. Drugi zespół Seahawks będzie dla Białych Lwów ostatnim krokiem do znalezienia się w stawce półfinalistów. Tutaj sytuacja mimo minimalnej punktowej przewagi gdańszczan będzie raczej wyglądała tak jak w Tychach dzień wcześniej – zwycięzca rozpocznie przygotowania do pojedynku z Jaguars Kąty Wrocławskie w play-offach, natomiast przegrany bierze się za wyciąganie wniosków i czeka na przyszłoroczny sezon. Zapowiada się na wyrównane starcie, więc trzeba jednak pamiętać, że przegrana może i tak zapewnić gościom promocję do półfinału, lecz starcie z Jastrzębiami nie może zakończyć się wówczas różnicą większą niż dwa “oczka”.

Przewaga dwóch punktów niczego nie zmienia. Aby grać dalej musimy po prostu wygrać mecz. Przebieg rewanżu może mieć różne i nieoczekiwane scenariusze. W grze o stawkę, jaką jest awans do półfinału, niczego nie można założyć z góry. Seahawks B to silna i doświadczona drużyna, na pewno będzie chciała nas zaskoczyć. Teraz koncentrujemy się na tym, aby przede wszystkim wyeliminować błędy z pierwszego spotkania – zdradza Wojciech Jasiński, koordynator defensywy Białych Lwów Gdańsk.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Jacek Stańczak