Zbliżający się weekend będzie pierwszym, w którym do rywalizacji nie przystąpią reprezentanci LFA1 i LFA2, którzy zakończyli już sezon, a podziwiać będziemy mogli wyłącznie reprezentantów Ligi Rozwojowej. W “dziewiątkach” w najbliższych dniach zostanie rozegranych aż pięć spotkań.

Sobota, 11 sierpnia, godzina 12:00
Barbarians Koszalin – Seahawks Gdynia B

Frycowe w swoim debiutanckim sezonie płacą jak na razie Barbarzyńcy z Koszalina. Po dwóch meczach w LFA9 mają zaledwie 6 zdobytych punktów przy aż 102 straconych i nikt nie przewiduje, że w swoim drugim domowym tegorocznym starciu będą w stanie sprawić niespodziankę. Sobotni mecz pokaże jednak, jak wiele wniosków udało się Barbarians wyciągnąć z pierwszej połowy sezonu, by rozpocząć już budowę ekipy, która za rok będzie w stanie walczyć jak równy z równym z grupowymi rywalami. Trzeba jednak pamiętać, że zespół z Koszalina trafił do niezwykle trudnej grupy z brązowymi medalistami odmiany ośmioosobowej futbolu, Białymi Lwami Gdańsk i drużyną B tegorocznych półfinalistów LFA1 Seahawks Gdynia. Nawet najmniejszy błąd z takimi rywalami może skończyć się stratą punktów, czego na własnej skórze doświadczyli Barbarzyńcy. Jeśli uda im się choć w pewnym stopniu zniwelować straty własne, wówczas mogą myśleć o nawiązaniu walki ze zdecydowanym faworytem starcia inaugurującego najbliższą kolejkę LFA9.

Nie ma co ukrywać, że to Jastrzębie są przedstawiane jako zespół, który wręcz nie może przegrać potyczki w Mielnie. Warto przypomnieć, że pierwsze starcie Seahawks B z Barbarians, rozgrywane na obiekcie gdynian, zakończyło się pewnym triumfem 52:6 podopiecznych Gawina Campbella. Ekipa z Trójmiasta jest niewątpliwie podrażniona po ostatniej porażce z rywalem “zza miedzy”, Białymi Lwami (32:34) i mecz z Barbarzyńcami jest dla nich doskonałą okazją, by odbudować morale przed decydującym rewanżem z zespołem z Gdańska zaplanowanym na 1 września. Pojedynek ten wyłoni nam półfinalistę LFA9 z grupy B.

Sobota, 11 sierpnia, godzina 13:00
Jaguars Kąty Wrocławskie – Cougars Szczecin

Mecz w Kątach Wrocławskich będzie najprawdopodobniej najważniejszym starciem najbliższej kolejki Ligi Rozwojowej. To tam poznamy triumfatora grupy A, do czego na chwilę obecną bliżej jest ekipie Jaguarów. Pierwsze starcie zawodników prowadzonych przez Pawła Kaźmierczaka z Kuguarami zakończyło się zwycięstwem 18:12, co stawia gospodarzy potyczki rewanżowej w korzystniejszej sytuacji. Jaguars w przypadku wygranej będą mieli zapewnione wygranie grupy A, co oznacza przepustkę do półfinału. Teoretycznie nawet niewielka przegrana da drużynie z Dolnego Śląska pierwszą pozycję w stawce, jednak w Kątach Wrocławskich nie chcą liczyć małych punktów.

Presja jest przed każdym meczem, niezależnie czy to sparing, zwykły pojedynek ligowy, czy finał. Mogę więc potwierdzić, że czujemy presję, ponieważ to bardzo ważny mecz, a ponadto gramy przed własną publicznością po dość długiej przerwie. Jesteśmy jednak do tego spotkania bardzo dobrze przygotowani. Świetnie przepracowaliśmy okres przygotowawczy, sztab szkoleniowy przygotował nas na grę co tydzień. Jak na LFA9 mamy dość szeroką ławkę, nasz roster jest duży, co też niezwykle pomaga. W ostatnim meczu straciliśmy dwóch bardzo dobrych zawodników i nie ukrywam, że mamy pewne straty spowodowane kontuzjami, ale jestem przekonany że kondycyjnie damy radę, nie boimy się o to – przekonuje Aleksander Dąda, rozgrywający Jaguars, który w ostatnim meczu przeciwko Grizzlies Gorzów Wielkopolski (41:0) zanotował trzy przyłożenia.

W Szczecinie natomiast wiedzą, że strata z pierwszego meczu, to “tylko”, a nie “aż” sześć punktów i jeśli uda im się wywiązać z założonych zadań, wówczas wizja wygrania grupy A wcale nie musi być taka odległa, tym bardziej, że mierząc się przed własną publicznością Kuguary potrafiły wyjść na prowadzenie z rywalem z Dolnego Śląska. Grizzlies Gorzów Wielkopolski w tym sezonie pełnią raczej rolę dostarczyciela punktów, dlatego to właśnie sobotni mecz powinien dać nam już odpowiedź, kogo zobaczymy we wrześniowym półfinale. Również po szczecińskiej stronie nie brakuje problemów kadrowych, co jednak nie jest żadną wymówką przed rewanżem w Kątach Wrocławskich.

– Każdy w drużynie czuje, że na przestrzeni roku zrobiliśmy duży postęp zarówno sportowy, jak i organizacyjny. Jaguars to drużyna z bardzo dobrym składem, my nadal mamy swoje problemy na kluczowej pozycji rozgrywającego. Mimo to, pierwszy mecz był bardzo wyrównany, obie drużyny postawiły ciężkie warunki ofensywom przeciwnika. Oddaliśmy prowadzenie w drugiej połowie, co bardzo boli. Byliśmy w tym meczu zbyt łatwi do przeczytania dla przeciwnika, co powodowało, że o każdy jard musieliśmy walczyć jeszcze mocniej. Mamy za sobą dwa dobre tygodnie i dużo pracy, która powinna przynieść efekty. Jedziemy z podniesionymi głowami. Nie popełniając błędów możemy wrócić ze zwycięstwem – mówi trener główny Cougars Szczecin Emil Mikuła.

Sobota, 11 sierpnia, godzina 13:00
Tychy Falcons B – Silesia Rebels B

Przed nami kolejne “małe derby Śląska” na poziomie futbolowych dziewiątek. Pierwsze takie starcie w LFA9 zdecydowanie wygrały Sokoły, które teraz będą dodatkowo grały przed własną publicznością. Wiemy już, że Falcons B to obok Świętych Częstochowa faworyt do wygrania grupy C i bezpośrednia potyczka tych ekip zaplanowana na 1 września powie nam, kto wystąpi w play-offach. Tyszanie nie mogą jednak już myśleć o końcówce sezonu zasadniczego, bowiem po drodze czeka ich jeszcze właśnie pojedynek derbowy z Rebeliantami, którzy potrafili już poważnie zagrozić defensywie Falcons.

Pierwszy mecz tych drużyn w LFA9 zakończył się wynikiem 56:20 na korzyść zespołu z Tychów. Rezultat ten nie pokazuje jednak przebiegu pierwszej połowy, która zakończyła się stanem 20:20 i wszystko rozstrzygnęło się dopiero po przerwie. To pokazuje, że Rebels jeśli wytrzymają kondycyjnie i z biegiem czasu nie opadną z sił, mogą jeszcze namieszać w stawce grupy C. To Falcons B będą jednak zdecydowanym faworytem, walcząc o bilans spotkań 3:0 w tegorocznej kampanii.

Niedziela, 12 sierpnia, godzina 13:00
Rzeszów Rockets B – Przemyśl Bears

Grupa D to zdecydowanie najbardziej wyrównana rywalizacja w całej Lidze Rozwojowej. W lepszych nastrojach do pierwszej niedzielnej potyczki przystąpią Rakiety, które na początku lipca wygrały w Przemyślu 23:14. Rzeszowianie grają ponadto u siebie, co powinno potwierdzić ich miano faworyta tego starcia, jednak Niedźwiedzie pokazały już że nie należy ich skreślać. Rockets B nadal mają jeszcze szanse na wygranie grupy, do czego nie wystarczy im tylko ewentualna wygrana z Bears, ale także odrobienie

Nastroje w zespole są bardzo dobre, chłopaki dają siebie wszystko na treningach. Na razie nie liczymy punktów, teraz jest mentalność “one game at a time”. Skupiamy się na meczu z Bears i nie mamy żadnego założenia odnośnie wyniku. Dla nas jest tylko ważne, żeby dać z siebie wszystko i wygrać przed własną publicznością w Rzeszowie. Oczywiście sportowo gdzieś w tyle głowy myślimy o tym, że nadal jest szansa na wyjście z grupy, ale bardziej cieszy nas rozwój młodych zawodników. Na przykład mogę powiedzieć, że w ostatnim meczu z Krakowem w ofensywie czasami grało aż 7 rookies. To więc samo mówi o tym, jak bardzo jesteśmy zadowoleni z ich rozwoju i jak duże mamy do nich zaufanie na boisku. Na półmetku sezonu znamy naszych przeciwników już trochę lepiej, liczymy po prostu na lepsze wyniki i na dobry, twardy football z zachowaniem zasad fair play – ocenia rozgrywający Rzeszów Rockets B, Mark Kwoka Jr.

Bears mimo przegranych obu meczów, zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nawet liderującym w stawce Kraków Kings B ulegli zaledwie jednym przyłożeniem (27:34). Przemyślanie dopiero wrócili po przerwie na futbolową mapę Polski i pierwsza w historii wygrana na poziomie LFA9 da im na pewno dodatkowego “kopa” do działania i chęci dalszego rozwoju drużyny, która w przeszłości potrafiła zdobywać medale w formuje ośmioosobowej. Przed nimi jeszcze dwa starcia sezonu zasadniczego, w których Bears nie będą faworytem, ale nie są także typowani jako zespół, który przyjmie dotkliwą lekcję futbolu od rywali. Zespół z Przemyśla wciąż ma nawet matematyczne szanse na wygranie grupy, lecz będzie to niezwykle trudne. Już wywalczenie pierwszej wygranej w Lidze Rozwojowej pozwoli z większym optymizmem patrzeć w przyszłość i to właśnie w Rzeszowie może nadejść ku temu znakomita okazja.

Wiedzieliśmy, że ten pierwszy po długiej przerwie sezon nie będzie dla nas łatwy, więc nastawialiśmy się przede wszystkim na wdrażanie młodych zawodników do składu, których w zespole jest prawie 60%. Pierwsze spotkanie z Rzeszowem kompletnie nam nie wyszło, jednak jeśli chodzi o drugi mecz, z Kraków Kings B, to wszyscy byliśmy zadowoleni z naszej postawy, bo przegrać z takim zespołem jednym przyłożeniem, to nie jest powód do wstydu, szczególnie jeśli po drugiej stronie grają zawodnicy z pierwszej drużyny, w tym Mateusz Wiecheć, który jest rozgrywającym reprezentacji Polski U-19. Nastroje na drugą część sezonu są bojowe, przed nami runda rewanżowa i właśnie mecz z Rockets będzie bardzo ważny, bo jeśli uda nam się wygrać więcej niż dziewięcioma punktami, to wiemy że na koniec sezonu w naszej grupie będziemy na drugim miejscu w tabeli. Obecny sezon traktujemy jednak przede wszystkim jako ten, który ma nam pozwolić zagrać w przyszłym roku w “jedenastkach”. Jak sama nazwa rozgrywek mówi, jest to Liga Rozwojowa i właśnie tak traktujemy ten sezon. Wdrażamy nowych chłopaków, w tych dwóch najbliższych spotkaniach zdecydowanie więcej czasu na boisku spędzi drugi rozgrywający. Starterem nie będę już ja, tylko 18-letni Maks Szpak, który jest z nami od dawna i dostanie jeszcze więcej czasu do gry. Podejrzewam też, że na pozycji running backa i wide receiverów zagrają chłopcy, którzy w dwóch wcześniejszych meczach nie grali tak wiele, jak nasi weterani. Będziemy dawać utalentowanym zawodnikom ogrywać się w końcówce sezonu, bo zdajemy sobie sprawę, że w tej chwili możliwość awansu jest bardzo nikła. Rzeszów musiałby wygrać z Krakowem, a my za dwa dni z Rockets musielibyśmy odnieść wysoką wygraną. Jedziemy oczywiście po zwycięstwo, tylko tak nastawiamy się do tego spotkania i mamy nadzieję, że w niedzielę będziemy wreszcie mogli świętować pierwszy triumf w tej lidze – mówi Bartosz Wardęga, rozgrywający i trener ofensywy Przemyśl Bears.

Niedziela, 12 sierpnia, godzina 14:00
Miners Wałbrzych – Święci Częstochowa

Kolejka zakończy się przed niezwykle liczną publicznością w Wałbrzychu, wciąż czekającą na pierwszą wygraną Miners w LFA9. To właśnie starciem z ekipą spod Jasnej Góry sezon rozpoczęli Górnicy i wizyty w Częstochowie nie wspominają miło. Święci wygrali wówczas 42:18, a Miners w następnym meczu, już na własnym terenie doznali kolejnej, już nie tak wyraźnej porażki, ulegając 21:36 Tychy Falcons B. Nie zmienia to faktu, że najprawdopodobniej na pierwszą i jedyną wygraną w tym sezonie Ligi Rozwojowej Górnicy będą musieli poczekać do końcówki sierpnia i pojedynku z Silesia Rebels B. W niedzielę przekonamy się, czy w kilka tygodni ekipie z Wałbrzycha udało się znacząco poprawić grę, którą będą w stanie zaskoczyć Świętych z niesamowitym Jackiem Wróblewskim na czele.

Ekipa z Częstochowy dość gładko brnie natomiast przez tegoroczną kampanię ligową. Po wspomnianym domowym triumfie z Miners, nadeszła także wygrana 20:8 z Rebels B. Nie od dzisiaj wiadomo, że częstochowianie nie mogą pochwalić się tak szerokim składem, jak choćby właśnie Górnicy, czy nawet Falcons B, dlatego zbliżające się dwa wyjazdy będą znakomitą weryfikacją możliwości Świętych. Nie zmienia to faktu, że patrząc na wynik pierwszego pojedynku z Miners, to prowadzeni przez Michała Chochlińskiego futboliści typowani są na faworytów potyczki w Wałbrzychu, która może otworzyć im drogę do ostatniego kroku w kierunku play-offów.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Marek Krasowski