Połowa sezonu zasadniczego LFA9 już za nami. W miniony weekend oglądaliśmy dwa starcia na poziomie Ligi Rozwojowej, które wskazały, jakie ekipy są na chwilę obecną bliżej udziału w fazie play-off.

Niedziela, 5 sierpnia, godzina 12:00
Grizzlies Gorzów Wielkopolski 0-41 Jaguars Kąty Wrocławskie

Pierwszy w tym sezonie domowy mecz rozegrali Grizzlies Gorzów Wielkopolski, którzy liczyli na lepszą postawę, niż w pierwszych dwóch tegorocznych spotkaniach. Na ich nieszczęście do województwa lubuskiego zawitali faworyci grupy A, Jaguars Kąty Wrocławskie i nie pozostawili oni złudzeń liczącym na korzystny wynik gospodarzom. Bardzo szybko Aleksander Dąda obsłużył 20-jardowym podaniem Adriana Chomę, który wyprowadził przyjezdnych na prowadzenie. Za jeden punkt podwyższył Mariusz Chwastyk. W tej samej części spotkania rozgrywający Jaguarów sam wpisał się także na listę punktujących dzięki 17-jardowemu biegowi. Początek drugiej kwarty przyniósł ekipie z Dolnego Śląska kolejny touchdown, ponownie dzięki biegowi Aleksandra Dądy. Po raz pierwszy nie udało się podwyższyć, lecz Jaguars i tak prowadzili już 20:0. Do szatni goście schodzili z 26-punktową przewagą, za sprawą przyłożenia Adriana Chomy po 8-jardowej akcji podaniowej.

W trzeciej kwarcie klub z Kątów Wrocławskich nie przestał punktować. Touchdown po 28-jardowym podaniu Dądy zaliczył Kamil Grabowski, a Mariuszowi Chwastykowi udało się celnie kopnąć przy podwyższeniu. Przyłożenie kibice oglądali także w ostatniej odsłonie tego pojedynku. Po raz trzeci w polu punktowym zameldował się rozgrywający Jaguars, Aleksander Dąda, któremu tym razem wystarczyło przebiegnięcie trzech jardów. Rezultat na 41:0 dla gości ustalił Stanisław Werstler dzięki udanemu dwupunktowemu podwyższeniu.

Po czterech rozegranych meczach w ramach grupy A niepokonanym liderem tabeli pozostają Jaguars Kąty Wrocławskie, którzy w najbliższą sobotę podejmą u siebie Cougars Szczecin. Nawet skromna porażka da im awans do fazy play-off dzięki 6-punktowej wygranej z pierwszej potyczki tych ekip. Grizzlies wciąż czekają na pierwszą wygraną w LFA9, a sezon zakończą 19 sierpnia domową potyczką ze szczecińskimi Kuguarami.

Niedziela, 5 sierpnia, godzina 14:00
Białe Lwy Gdańsk 34-32 Seahawks Gdynia B

Do prestiżowego starcia doszło na zakończenie minionej kolejki Ligi Futbolu Amerykańskiego w Gdańsku. O nadmorskie panowanie w LFA9 walczyły tamtejsze Białe Lwy i drugi zespół Seahawks Gdynia. Jastrzębie świetnie rozpoczęły to starcie dzięki kilkudziesięciojardowej akcji powrotnej po kickoffie w wykonaniu Piotra Rudnickiego. Zawodnik, którego mieliśmy okazję oglądać także w LFA1 znacznie przybliżył swój zespół do pola punktowego rywali, a pierwszą serię ofensywną tego dnia przyłożeniem po 1-jardowym biegu zakończył Dariusz Pepliński. Za dwa punkty udało się podwyższyć Szymonowi Syposzowi. W podobny sposób kilka minut później touchdownem odpowiedzieli gospodarze. Krótki bieg zaprezentował Krzysztof Szlagowski. Przez błąd przy snapie niepowodzeniem zakończyła się jednak próba doprowadzenia do remisu. 1-jardowy bieg przyniósł także drugie przyłożenie ekipie gości. Tym razem w polu punktowym zameldował się Miłosz Góralski. Ponownie dwa “oczka” dorzucił Szymon Syposz. Białe Lwy odpowiedziały już po zmianie stron, dzięki efektownemu 18-jardowemu biegowi Krzysztofa Szlagowskiego, który manewrował między rywalami i ostatecznie udało mu się przedostać w endzone. Po raz drugi nie udało się podopiecznym Michaela Ricciego podwyższyć. Tym razem zatrzymany przed linią pola punktowego został rozgrywający Daniel Mikuła. W drugiej kwarcie gdańszczanom wreszcie udało się powstrzymać atak rywali i doprowadzić do punta po stronie Jastrzębi, lecz zabrakło im czasu by wyjść na prowadzenie i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 12:16.

Po raz pierwszy niedzielnego popołudnia Białym Lwom udało się wyjść na prowadzenie na początku trzeciej kwarty dzięki 39-jardowemu biegowi najlepszego w szeregach gospodarzy Krzysztofa Szlagowskiego. Po raz pierwszy gdańszczanom udało się także podwyższyć za sprawą biegu Jakuba Osowickiego. Na pozycji rozgrywającego po stronie gości wystąpił w tym pojedynku Mateusz Kroć, na którym sack w tej samej części meczu zanotował Jakub Klimkiewicz. Nie dało to jednak za wiele, ponieważ chwilę później za facemask w wykonaniu jednego z graczy Białych Lwów, Seahawks B zostali przybliżeni o 15 jardów w stronę pola punktowego gospodarzy, co ostatecznie zakończyło się przyłożeniem Szymona Syposza po 6-jardowej akcji. Ten sam zawodnik podwyższył także prowadzenie Jastrzębi na 24:20. Ostatnia kwarta, tak jak poprzednia rozpoczęła się od przyłożenia biegowego Krzysztofa Szlagowskiego. Przy podwyższeniu Białe Lwy próbowały akcji podaniowej, lecz piłka posłana przez Daniela Mikułę trafiła wprost w ręce gracza Jastrzębi, Kacpra Karwowskiego. To gospodarze mimo wszystko byli jednak na dwupunktowym prowadzeniu, które utracili przez 5-jardowy bieg na touchdown Szymona Syposza. Za dwa “oczka” podwyższył Miłosz Góralski. Zespół z Gdańska miał coraz mniej czasu na skuteczną odpowiedź, lecz na niespełna minutę przed końcem bohaterowi tego starcia, Krzysztofowi Szlagowskiemu udało się przebiec 5 jardów i zameldować w polu punktowym. Emocje na trybunach sięgały zenitu, bowiem po tej akcji na tablicy widniał wynik 32:32. Biegacz Białych Lwów nie zawiódł także w najważniejszym momencie, dopisując do dorobku swojej ekipy dwa punkty przy podwyższeniu, co sprawiło, że z ważnego zwycięstwa mogli cieszyć się gospodarze.

Prestiżowy triumf dał Białym Lwom pierwsze miejsce w grupie B LFA9. Decydujący w walce o fazę play-off Ligi Rozwojowej będzie rewanż gdańszczan z Seahawks B na terenie Jastrzębi, który zaplanowany jest na 1 września. Wcześniej obie ekipy zmierzą się jeszcze z Barbarians Koszalin. Seahawks B stawią się w Mielnie, gdzie występują Barbarzyńcy już w najbliższą sobotę, natomiast Białe Lwy podejmą ekipę z Koszalina u siebie 26 sierpnia.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Zofia Roszkowska