Skazywani na porażkę futboliści Towers Opole po fantastycznym meczu pokonali 43:20 niepokonaną do dzisiaj Watahę Zielona Góra w finale LFA2. Tym samym to zespół Wież zobaczymy w przyszłym sezonie w krajowej elicie.

Mecz zakończył się dla Watahy najgorzej jak tylko mógł. Bardzo szybko z boiska zejść musiał podstawowy center gospodarzy Krystian Stachów, co zwiastowało problemy w ofensywie zielonogórzan. Nie minęło wiele czasu, a Krystian Wójcik zgubił piłkę po przebiegnięciu kilkunastu jardów i przeszła ona w posiadanie graczy z Opola. Niespełna dwie minuty przed końcem pierwszej kwarty to właśnie gracze prowadzeni przez Tima Bishopa wyszli na prowadzenie. Po 15-jardowej akcji podaniowej przyłożenie zdobył Robert Szmielak. Za jeden punkt podwyższył Mateusz Majewski. Po zmianie stron oglądaliśmy jeszcze więcej zaskakujących akcji. Przewagę gości zwiększył po krótkim biegu Jan Szwej, a kopaczowi opolan tym razem nie udało się posłać piłki między słupki. Jego próba została zablokowana przez zielonogórzan. W starciu tym oglądaliśmy wiele przewinień, przez co gra była często przerywana flagami rzucanymi przez arbitrów. Kibice liczyli, że w końcówce Wataha zdoła zmniejszyć stratę, a tymczasem w polu punktowym ponownie zameldowali się Towers. Przyjezdni zmylili defensywę rywali, dzięki czemu skuteczny i bardzo efektowny bieg na przyłożenie zaprezentował rozgrywający Konrad Rodak. Powiodło się także dwupunktowe podwyższenie, po którym rezultat na 21:0 dla ekipy z Opola zmienił Jan Szwej. W ostatniej minucie gospodarze dążyli jeszcze do zdobycia przyłożenia. Zdecydowali się na element zaskoczenia i grę podaniową, co rozszyfrowali jednak rywale. Piłkę posłaną przez Patryka Wójcika przechwycił na 19 sekund przed upływem czasu Piotr Rakowski. Umożliwiło to jego ekipie powiększenie przewagi. Nie zdobyli przyłożenia, lecz udało się wywalczyć trzy dodatkowe “oczka” dzięki kopnięciu z pola Mateusza Majewskiego. Towers zeszli więc do szatni z wynikiem 24:0 na swoją korzyść.

Drugą połowę szybko od przyłożenia rozpoczęli gospodarze. Wszystko to za sprawą udanego biegu Aureliana Amrogowicza. Nie udało się dopisać na konto Watahy dodatkowych dwóch punktów, ponieważ zatrzymany przed endzone został Krystian Wójcik. Gospodarze nie poszli jednak za ciosem, gdyż ich nadzieje szybko ostudził Konrad Rodak, który popisał się 16-jardowym biegiem na touchdown. Ekipie z Opola również nie udało się podwyższyć, lecz i tak prowadzili już 30:6. Na początku ostatniej odsłony spotkania Aurelianowi Amrogowiczowi udało się ponownie zameldować w polu punktowym, a biegowe podwyższenie Krystiana Wójcika zmieniło wynik na 14:30. Ponownie jednak Wataha została szybko sprowadzona na ziemię przez Konrada Rodaka, który po krótkim biegu dał Towers sześć punktów. Podwyższenie Mateusza Majewskiego zostało ponownie zablokowane. Na niespełna sześć minut przed końcem spotkania efektowny 28-jardowy bieg Krystiana Wójcika wlał jeszcze nadzieję w serca kibiców gospodarzy, lecz ostatnie słowo należało do MVP meczu finałowego, Konrada Rodaka, który swoim przyłożeniem pogrzebał mistrzowskie zapędy zielonogórzan. Rezultat na 43:20 ustalił udanym podwyższeniem Mateusz Majewski.

Dzięki temu okazałemu zwycięstwu to zespół Towers Opole zapewnił sobie awans do LFA1. Wataha natomiast nie zanotowała perfekcyjnego sezonu i o najwyższy poziom rozgrywkowy powalczy ponownie w przyszłym sezonie drugiej ligi.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: J’S Photography