Już dzisiaj o godzinie 13:00 na stadionie futbolowym w Zielonej Górze odbędzie się finał LFA2. Miejscowa Wataha ponownie podejmie ekipę Towers Opole. Zwycięzca tego spotkania zapewni sobie awans do LFA1.

Większość ekspertów za faworyta upatruje gospodarzy, co jest także poparte liczbami. Zielonogórzanie przez tegoroczny sezon idą bez porażki i dwukrotnie w tym roku poznali już smak zwycięstwa nad opolskimi Wieżami. Na wyjeździe Wataha triumfowała 42:30, natomiast u siebie podopieczni Krystiana Wójcika nie pozostawili rywalom złudzeń, wygrywając aż 60:20. Dzisiejszy mecz będzie jednak zupełnie inny. Nie ma już miejsca na potknięcie, jak w sezonie zasadniczym i wszyscy są świadomi, że tylko jedno spotkanie zadecyduje o tym, kogo w przyszłym roku zobaczymy wśród elity. Zespół z Zielonej Góry tuż przed finałem doznał dotkliwej straty. W niedawnym meczu z Green Ducks Radom (50:0) kontuzji nabawił się Amerykanin Matt Pineda, który w poprzednich starciach mocno dawał się we znaki defensywie Towers, zdobywając przeciwko nim w sumie 22 punkty. Wataha ma jednak niezwykle uniwersalnych graczy, co mogliśmy zaobserwować w półfinale przeciwko Zielonym Kaczorom, kiedy na pozycji biegacza punktowali nominalni defensorzy Miłosz Krysik i Łukasz Gembara. Wówczas była to niejako konieczność spowodowana kontuzją Pinedy, a teraz zielonogórzanie mieli tydzień na wypracowanie najodpowiedniejszych schematów gry bez wsparcia zza Oceanu

Budujemy nasz zespół w taki sposób, żeby jeden zawodnik nie stanowił o jego sile. Naszą siłą jest teamwork oraz wiele godzin treningowych przepracowanych na szlifowaniu naszych założeń taktycznych. Mamy wielu zdolnych i doświadczonych biegaczy, którzy już się palą do zastąpienia Matta na boisku i pokazania swoich umiejętności. Finały rządzą się swoimi prawami i jesteśmy świadomi, że to co dokonaliśmy jak dotąd nie ma teraz najmniejszego znaczenia. Eksperci uważają nas za faworytów tego spotkania, jednak oglądaliśmy Polish Bowl we Wrocławiu i wiemy że w sporcie wszystko jest możliwe. Nie lekceważymy naszego przeciwnika i podchodzimy do Towers z i respektem. Chcemy zagrać nasz najlepszy mecz sezonu, a jeśli tego dokonamy, nie obawiam się o wynik. Nasi kibice są dla nas ogromnym wsparciem. Na samym początku jest malutka presja, która napędza do działania, jednak w trakcie meczu są naszym 12. zawodnikiem. Każdy jest zmotywowany, żeby nie zawieść naszych kibiców i zagrać na szycie swoich możliwości – mówi przed finałem grający trener Watahy Zielona Góra Krystian Wójcik.

Towers Opole liczą że potwierdzi się powiedzenie “do trzech razy sztuka”. W dwóch poprzednich podejściach nie udało się wygrać z ekipą z Zielonej Góry, co jednak nie podłamuje podopiecznych Tima Bishopa. Doskonale pamiętają, że potrafili już w tym sezonie nawiązać walkę z Watahą. Ich przewagą jest na pewno o wiele skuteczniejsza gra podaniowa, lecz jak przekonaliśmy się już w tym sezonie, nie jest to element konieczny do odniesienia zwycięstwa. Dodatkową motywację dał Wieżom półfinał rozegrany w Lublinie, który pokazał charakter zespołu. Po znakomitym początku meczu, w szeregach opolan nastąpiło rozluźnienie, które skutkowało objęciem minimalnego prowadzenia przez Tytanów. O wszystkim zadecydowała czwarta kwarta, w której udało się gościom tamtego starcia zaliczyć dwa przyłożenia i wygrać ostatecznie 41:28. W finale czekała już Wataha, czego Towers niewątpliwie się spodziewali. Dzisiejsza potyczka będzie dla nich kolejną okazją do zweryfikowania swoich umiejętności na tle bardzo silnego rywala. Bez względu na wynik, przedsezonową fuzję w Opolu i tak należy uznać za udane przedsięwzięcie, które pozwoliło wskoczyć drużynie z tego miasta na nowy poziom i wywalczyć pierwszy w historii finał na drugoligowym froncie, co zwiastuje ciekawą przyszłość przed ekipą Wież.

Jestem przekonany, że szanse na zwycięstwo mamy takie same jak przed dwoma poprzednimi spotkaniami. Wszystko zależy od odpowiedniego podejścia i umiejętności działania pod presją. Uczymy się na błędach i konsekwentnie je eliminujemy. Wataha to zdecydowanie nasz najsilniejszy oponent, który ma swój charakter gry. Ciekawostką jest to, że dalej niezawodny, co postaramy się zmienić w najbliższą sobotę. Głęboko wierzę w powodzenie zmian, które nastąpiły w drużynie Towers Opole i jestem przekonany, że zaskoczymy rywala – zapowiada gwiazdor drużyny z Opola, running back Jan Szwej.

Zapowiada się zatem niezwykle ciekawe i emocjonujące widowisko. Czy grający na własnym terenie zielonogórzanie zdołają podołać presji faworyta przekonamy się już dzisiaj. Na pewno zespół Towers nie jest skazywany na dotkliwą porażkę i jest w stanie sprawić niespodziankę, a czy tak się stanie dowiemy się za kilka godzin. Finał LFA2 odbędzie się na stadionie futbolowym w Zielonej Górze przy ulicy Botanicznej 66. Wstęp na niego jest darmowy, a organizatorzy przygotowali wiele atrakcji zarówno przed, jak i w trakcie meczu. Starcie, w którym zostanie wyłoniony mistrz drugiej ligi i jednocześnie beniaminek przyszłorocznych rozgrywek LFA1 rozpocznie się o godzinie 13:00. Link do transmisji internetowej z finału znajduje się TUTAJ.


Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Joanna Pasiuk