Liga Futbolu Amerykańskiego to oprócz ponad 1200 zawodników wyglądających jak gladiatorzy, również kobiety. Poniżej przedstawiamy sylwetki trzech z nich – kobiet których życie kręci się wokół futbolu.

Dlaczego akurat ten sport? – Najwidoczniej wioślarka, studentka PR, a także organizatorka sportowych turniejów w Toruniu w jednej osobie, okazały się interesujące dla sztabu Angels. A zainteresowanie się tą dyscypliną nie było trudne. Wystarczyła jedna osoba, która z pasją w trakcie oglądania meczu wytłumaczyła mi zasady i przepadłam. Potem pojawił się partner, dla którego futbol amerykański jest całym życiem. Jednoczesne wspieranie go i praca w klubie zaowocowały tym, że od prawie dwóch lat aktywie działam w zespole – mówi Monika Kornacka, menedżer Angels Toruń, dla której premierowy sezon LFA był szczególnie trudny. Anioły bowiem okazały się najsłabszą ekipą w elicie i muszą pogodzić się ze spadkiem do drugiej ligi.

Inaczej rozpoczęła się miłość do futbolu drugiej z naszych bohaterek – Moją uwagę przyciągnęły treningi futbolowe, które odbywały się przy głównej arterii Gdańska. Nieoczywiste stroje i ciekawe ćwiczenia, które było widać z samochodu, pobudziły moją ciekawość na tyle, że postanowiłam bliżej przyjrzeć się tematowi. Okazja pojawiła się dość szybko, bo mój nastoletni syn, zaczął akurat szukać dla siebie drogi. Futbol okazał się strzałem w dziesiątkę! Świat treningów, meczów i kibicowania pochłonął nas bez reszty! – zdradza zadowolona Ewa Ściubeł, której klub już w pierwszym roku ligowej rywalizacji sięgnął po brąz w futbolu ośmioosobowym. W tym sezonie Białe Lwy Gdańsk, gdzie Ewa jest wiceprezesem, chcą co najmniej powtórzyć ten wyczyn, już pod egidą Ligi Futbolu Amerykańskiego, która powołała Ligę Rozwojową LFA9, gdzie rywalizacja toczy się w dziewięcioosobowych składach.

Najdłużej trwa futbolowa przygoda Katarzyny Ostręgi – Mając 10 lat razem z rodzicami przeprowadziliśmy się do USA. Tam od szkoły średniej, przez studia, po pracę, miałam styczność z futbolem. Grałam w bezkontaktową „flagówkę”, byłam cheerleaderką, a na SORze przyjmowałam kontuzjowanych zawodników. Gdy przeprowadziłam się do Krakowa, zaczęłam budować sztab medyczny lokalnego zespołu, bo zawodnicy nie mają przelewów jak z amerykańskiej NFL, ale mają takie same kontuzje. To w futbolu podstawa. Jedną z pierwszych osób, która dołączyła do sztabu była Anna Kostera, która przez ostatnie cztery lata zarządza i buduje sztab medyczny a ja od czterech lat pełnię funkcję prezesa. bardzo rozrośliśmy się przez ten czas, na dzień dzisiejszy mamy prawie 120 zawodników w drużynach A, B i Juniorów. Ale futbol nie kończy się na zawodnikach i trenerach. Futbol  potrzebuje wsparcia logistycznego, medialnego, medycznego, artystycznego i dlatego każdy kto na chwilę się zatrzyma i zobaczy ten sport od wewnątrz, się automatycznie zakochuje.  Sama gra futbolu amerykańskiego jest atrakcyjna, pełna energii, emocji, entuzjazmu. Ale dokładnie to samo dzieje się na lini bacznej, to samo przeżywają sztaby, wolontariusze, kibice. Futbol w Stanach jest bardzo wielką częścią otoczenia i środowiska, to chcieliśmy pokazać naszym zawodnikom i trenerom podczas organizowanych wyjazdów do USA. – mówi kierownik drużyny i prezes Kraków Kings. Królowie w premierowym sezonie LFA1 okazali się bezkonkurencyjni w grupie C i odpadli z rywalizacji dopiero w play-offach.

Wszystkie trzy bohaterki zgodnie mówią, że płeć nigdy nie była problemem nie do pokonania w jakże męskim środowisku futbolowym – Są sytuacje, kiedy typowo kobiece cechy, jak zaradność czy większa empatia, okazują się pomocne. Nie mogę powiedzieć, że płeć pomogła mi zdziałać więcej. Był to raczej upór, ciężka praca i chęć odniesienia sukcesu. Ta dyscyplina sportu wymaga, by na boisku nie okazywać słabości ani strachu. Mimo to, czasem mi się nie udaje. Totalnie się rozkleiłam, kiedy w prezencie od juniorów na Dzień Kobiet dostałam piękną parę futbolowych korków – wyjawia pierwsza z naszych „żelaznych dam”. Monice wtóruje przedstawicielka Białych Lwów – Bycie kobietą nie jest wcale takie złe. Nie krępuję się pytać i zdobywać wiedzę. Panowie, w tym prezesi wielu drużyn z całej Polski chętnie tłumaczą, pomagają i dzielą się ze mną swoim bogatszym doświadczeniem. Czerpię z tego bez skrępowania – śmieje się Ewa Ściubeł, dodając – Moi “cywilni” znajomi, opowiadają co u nich słychać, a wypowiedź kończą zwykle formułką: “Nie pytam co u ciebie, bo zaraz będzie 10 minut o futbolu… “. Mogłabym robić to o wiele dłużej, bo o czym niby ma mówić kobieta, która w sypialni trzyma 20 pomalowanych kasków, a w drodze do łazienki potyka się o boiskowe wyposażenie? – Jej sytuację doskonale zna koleżanka po fachu ze stolicy Małopolski – Moje marzenie? Czysty i pusty samochód, bo zazwyczaj jest pełen sprzętu futbolowego – kończy Katarzyna Ostręga z Kraków Kings.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA