Wataha Zielona Góra bez porażki przebrnęła przez sezon zasadniczy LFA2. Podopieczni Krystiana Wójcika wygrali dzisiaj przed własną publicznością z Towers Opole 60:20, przypieczętowując pierwsze miejsce w grupie B. Obie te drużyny już niedługo zobaczymy jednak w fazie play-off drugiej ligi.

Zielonogórzanie bardzo szybko wyszli na prowadzenie, wykorzystując poważny błąd rywali. Z powodu złego snapa gospodarzom udało się przejąć piłkę, a już w pierwszej akcji ofensywnej 38-jardowym biegiem na przyłożenie popisał się Krystian Wójcik. Nie udało się podwyższyć, co umożliwiło przyjezdnym wyjść na moment na prowadzenie. Wataha po tym jak zapunktowała, zdecydowała się wykonać onside kick. Znakomicie zamieszanie wykorzystał Krzysztof Pacan, który złapał futbolówkę i pobiegł z nią do pola punktowego. Jednopunktową przewagę zapewnił Wieżom celnym kopnięciem Mateusz Majewski. Radość opolan trwała jednak bardzo krótko, gdyż swoją kolejną serię ofensywną gospodarze zakończyli touchdownem, tym razem autorstwa Matta Pinedy dzięki 22-jardowemu biegowi. Za dwa “oczka” podwyższył Aurelian Amrogowicz. Towers zdecydowanie więcej grali podaniami, co w pierwszej kwarcie dało im przyłożenie. Futbolówkę na 17 jardów w endzone posłał Konrad Rodak, a adresatem podania był Robert Szmielak. Goście nie zdołali wyrównać stanu rywalizacji, ponieważ Mateusz Majewski tym razem pomylił się przy podwyższeniu. Prowadzenie Watahy udało się podwyższyć jeszcze przed zmianą stron dzięki 4-jardowej akcji Aureliana Amrogowicza i podwyższeniu biegowym Matta Pinedy. Druga kwarta mogła rozpocząć się od trzech punktów doliczonych do konta Towers, jednak próba 40-jardowego kopnięcia z pola Mateusza Majewskiego została zablokowana przez Łukasza Gembarę. Niewykorzystana okazja zemściła się niedługo później, kiedy po raz drugi dzisiejszego dnia w polu punktowym zameldował się Krystian Wójcik. Dwa “oczka” dorzucił Amrogowicz. Ekipie z Zielonej Góry udało się zaskoczyć rywali także w ostatniej minucie pierwszej połowy. 6-jardowy bieg Aureliana Amrogowicza dał touchdown, natomiast przy podwyższeniu, co warte odnotowania, gospodarze postawili na akcję podaniową. Zupełnie nie spodziewali się tego opolanie, dzięki czemu piłkę posłaną przez Patryka Wójcika złapał w polu punktowym jego brat, grający trener Watahy, Krystian Wójcik, ustalając tym samym wynik po dwóch kwartach na 38:13.

Również po powrocie z szatni, Wataha potrafiła zaskoczyć nie tylko rywali, ale i kibiców skuteczną akcją. W polu punktowym piłkę po 10-jardowym podaniu złapał Tomasz Pasiuk, dając swojej drużynie pierwsze w tym sezonie przyłożenie nie zdobyte biegiem. Za dwa “oczka” podwyższył Matt Pineda. Gospodarze błysnęli również po raz kolejny krótkim kickoffem, po którym futbolówkę złapał Miłosz Krysik i ofensywa z Zielonej Góry błyskawicznie wróciła na boisko. “Mercy rule” weszło w życie w trzeciej kwarcie po tym, jak ponownie przyłożenie biegowe zanotował Krystian Wójcik. Kopnięciem podwyższać chciał Mateusz Tomaszewski, lecz jego próba została zablokowana i Towers byli jeszcze bliscy akcji powrotnej. Mimo wszystko, Wataha prowadziła wówczas 52:13 i czas nie był zatrzymywany. Drużyna prowadzona przez Tima Bishopa straty zmniejszyła dzięki krótkiemu biegowi Marka Koniecznego i udanemu podwyższeniu Mateusza Majewskiego. Goście chcieli za ciosem i udało im się wreszcie zatrzymać atak rywali. Spora w tym zasługa Krystiana Wójcika, który zgubił piłkę i nakryć ciałem szybko zdołał ją Jerzy Żołna. Ofensywa z Opola nie zagroziła już jednak drużynie z Zielonej Góry, a ozdobą meczu była 68-jardowa akcja biegowa Matta Pinedy, która powiększyła przewagę gospodarzy. Wynik na 60:20 ustalił podwyższeniem Krystian Wójcik. Dodatkowo, Wataha ponownie zaprezentowała jeszcze skutecznie wykonany onside kick, po którym po raz drugi futbolówkę złapał Miłosz Krysik.

Zielonogórzanie jako jedyna niepokonana ekipa w LFA2 zapewniła sobie awans do półfinału z pierwszego miejsca i 28 lipca przed własną publicznością podejmą oni Green Ducks Radom. Towers Opole czeka natomiast podróż do Lublina na mecz z najlepszymi w grupie A Tytanami.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: J’S Photography