Miniony weekend z Ligą Futbolu Amerykańskiego zakończyło nam starcie w Szczecinie, gdzie tamtejsi Cougars mierzyli się z Grizzlies Gorzów Wielkopolski. Był to oficjalny start rozgrywek LFA9, który lepiej wspominać będą gospodarze. Udało im się zwyciężyć aż 36:6.

Już pierwsza seria ofensywna pozwoliła Kuguarom wyjść na prowadzenie, którego nie oddali do końcowego gwizdka. 59-jardowym biegiem na przyłożenie popisał się Oskar Hynek. Rozgrywającemu szczecinian udało się również podwyższyć za dwa punkty. Doskonale spisywała się także obrona gospodarzy, w której szybko błysnąć sackiem na Mikołaju Plichu zdołał Damian Pietryczko. Niedźwiedzie Grizzly zostały zmuszone do odkopania piłki, co już po chwili skończyło się kolejnym touchdownem dla Cougars. Tym razem w polu punktowym po 15-jardowym biegu zameldował się Wiktor Chorążyczewski. Ponownie solową akcją za dwa “oczka” podwyższył Oskar Hynek. Nie minęło wiele czasu, a biegacz gospodarzy mógł cieszyć się z drugiego przyłożenia w tym spotkaniu. Tym razem Chorążyczewski przebiegł odległość o dziesięć jardów dłuższą. Po raz trzeci natomiast za dwa punkty podwyższył Hynek. Kuguary nie były w stanie utrzymać po zmianie stron tak wysokiego tempa, jak w pierwszej kwarcie i nie udało im się w tej części spotkania zdobyć punktów. W obronie pokazał się z dobrej strony natomiast Kamil Helak, który co ciekawe pochodzi z Gorzowa Wielkopolskiego i miał okazję przez kilka lat reprezentować barwy klubu, przeciwko któremu wystąpił w niedzielnym starciu. To właśnie rosły defensor Cougars przejął piłkę po tym, jak niecelne podanie do tyłu posłał quarterback przyjezdnych. Już po chwili Grizzlies wrócili jednak do ataku po interception autorstwa Patryka Magrowskiego. Nadmienić należy również dość niecodzienną sytuację w futbolu, czyli przechwyt autorstwa defensywnego liniowego. Szczęśliwcem tym okazał się Sebastian Lange z ekipy gospodarzy, który złapał futbolówkę odbitą… kaskiem przez jednego z kolegów. W końcówce podopiecznym Emila Mikuły co prawda udało się co prawda przebić w endzone, lecz sędziowie nie zaliczyli tego przyłożenia z uwagi na holding. O sporym pechu może więc mówić Wiktor Chorążyczewski, który przebiegł wówczas całe boisko. Pierwsza połowa zakończyła się więc pewną przewagą gospodarzy 24:0

Zespół ze Szczecina szybko zdołał powiększyć prowadzenie po powrocie z szatni. Tym razem po swoje pierwsze punkty w LFA9 sięgnął Marcel Skrzykała dzięki 15-jardowemu biegowi w endzone. Przy podwyższeniu w wyniku przewinienia, gospodarze zostali cofnięci i ostatecznie po raz pierwszy tego dnia nie zdołali dopisać do swojego konta dwóch “oczek”. Cougars mieli spore problemy ze snapami i właśnie dzięki temu, zgubioną futbolówkę w trzeciej kwarcie przejął zawodnik gości, Omar Saleh. Jego wysiłek nie zdał się jednak na wiele, ponieważ sędziowie dopatrzyli się nielegalnego zagrania i piłka pozostała w rękach szczecinian. Już w następnych dwóch akcjach kolejne złe snapy cofnęły jednak gospodarzy niemal na własną połowę. Grizzlies nie mieli w tej potyczce za wiele do powiedzenia, jednak udało im się wrócić do Gorzowa Wielkopolskiego z premierowym touchdownem. Na początku czwartej kwarty 2,5-jardowy bieg Marka Łojka zmniejszył o sześć punktów stratę gorzowian. Próba akcji podaniowej przy podwyższeniu nie przyniosła skutku. Ostatnie słowo należało do bezapelacyjnie lepszych Cougars. Ponownie solowym, 20-jardowym biegiem popisał się Oskar Hynek, co wobec braku udanego podwyższenia ustaliło końcowy rezultat na 36:6. Wiktor Chorążyczewski błyszczał nie tylko w grze biegowej, ale również w obronie, w końcówce notując jeszcze interception po próbie dalekiego podania rozgrywającego ekipy z Gorzowa.

Był to jedyny mecz LFA9 w trakcie minionego weekendu. Już w najbliższą sobotę w Lidze Rozwojowej będziemy świadkami “małych derbów Śląska” Silesia Rebels B – Tychy Falcons B, a także starcia Barbarians Koszalin z Białymi Lwami Gdańsk. Dzień później do rywalizacji przystąpią natomiast Przemyśl Bears, którzy ugoszczą u siebie drugi zespół Rzeszów Rockets. Cougars natomiast kolejny mecz rozegrają dopiero 29 lipca, podejmując u siebie Jaguars Kąty Wrocławskie. Z rywalem tym wcześniej zmierzą się Grizzlies, meldując się na Dolnym Śląsku już 14 lipca.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: wCzarnymObiektywie