Tytani Lublin potwierdzili przed własną publicznością miano najsilniejszej drużyny grupy A LFA2. Podopieczni Randy’ego Hackera pokonując 10:9 Rzeszów Rockets zapewnili sobie mecz półfinałowy na własnym terenie, jednocześnie pozbawiając gości nadziei na udział w fazie play-off.

Mecz ten fatalnie rozpoczął się dla Rakiet. Już w drugiej ofensywnej akcji Austin Carter posłał podanie wprost do Bartosza Nowaka, dzięki czemu utalentowany defensive back gospodarzy mógł zanotować kolejne w tym sezonie interception. Rockets mierzyli się z Tytanami w tym sezonie już dwukrotnie. Oba starcia przegrali, lecz za każdym razem to oni rozpoczynali punktowanie. Dzisiaj również ta reguła się sprawdziła i wynik po 31-jardowej akcji podaniowej otworzył Jakub Abramczyk. Próba podwyższenia za jeden punkt Jakuba Chlebicy nie powiodła się, lecz przyjezdni i tak prowadzili 6:0. Tytani zmniejszyli straty w drugiej kwarcie. Nie udało się zanotować touchdownu, więc została podjęta decyzja o kopaniu z pola. 27-jardową próbę field goala wykorzystał Maciej Marzec. W końcówce pierwszej połowy tego samego spróbowali rzeszowianie, lecz kopnięcie Patryka Sapińskiego zostało zablokowane. Gospodarze chcieli szybko wyjść na prowadzenie jeszcze przed zejściem do szatni, lecz pośpiech okazał się złym doradcą. Ofensywa Tytanów przebywała na placu gry tylko przez jedną akcję, w której podanie Mateusza Majewskiego wylądowało w rękach Tomasza Tabaki. Umożliwiło to Rockets zapunktowanie, tym razem dzięki udanemu kopnięciu z pola Patryka Sapińskiego, po którym sędzia zarządził przerwę.

Tomasz Tabaka błysnął również na początku trzeciej kwarty. Bieg Artura Czarnika zakończył się fumble i to właśnie doświadczony defensor rzeszowian najszybciej dopadł do wypuszczonej futbolówki. Running back Tytanów odkupił swoje winy jeszcze w tej samej części spotkania, popisując się kilkunastojardowym biegiem na przyłożenie, doprowadzając tym samym do remisu 9:9. Minimalną przewagę zapewnił lublinianom celnym podwyższeniem Maciej Marzec. W ostatniej części meczu nie działo się zbyt wiele, jednak nadmienić należy, że w końcówce z boiska wyrzucony za targeting został zawodnik gospodarzy Maciej Wójcik. Chwilę później po raz drugi trzy punkty dzięki kopnięciu z pola chciał wywalczyć Maciej Marzec, lecz chybił i wynik tego starcia nie uległ zmianie, więc po końcowym gwizdku na tablicy widniało 10:9.

Tytani dzisiejszą wygraną przypieczętowali zatem pierwsze miejsce w grupie A LFA2. 28 lipca przed własną publicznością rozegrają oni spotkanie półfinałowe z drugą ekipą z zachodu. Wiele wskazuje na to, że do Lublina zawitają Towers Opole, którzy jednak w przyszły weekend mają szansę na odrobienie 12-punktowej straty do Watahy Zielona Góra. Z drugiego miejsca w grupie A do półfinału awansowali natomiast Green Ducks Radom.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Katarzyna Tittinger