W przedostatniej kolejce LFA2 Wataha Zielona Góra pokonała na wyjeździe ekipę Bielawa Owls 58:27 i jest bardzo blisko zapewnienia sobie gry w półfinale przed własnymi kibicami. O wszystkim zadecyduje ich lipcowy rewanż z Towers Opole.

Pierwsze tegoroczne starcie tych drużyn było bardzo wyrównane i zielonogórzanie wyszarpali zwycięstwo dopiero w ostatnich sekundach, dlatego kibice mogli spodziewać się ciekawego widowiska i na pewno się nie zawiedli. Ponownie na pozycji rozgrywającego w ekipie Sów oglądaliśmy La’Troy’a Spencera, który w pierwszych minutach został powalony na murawę przed linią wznowienia akcji, natomiast nominalny rozgrywający Adrian Górny zaprezentował się jako running back i wide receiver. Tak jak w kwietniu Zielonej Górze, to bielawianie zdołali jako pierwsi zameldować się w polu punktowym rywala. 30-jardowa akcja podaniowa zakończyła się przyłożeniem wspomnianego Adriana Górnego. Za jeden punkt podwyższył Oskar Wypych. Tym razem jednak Wataha potrafiła błyskawicznie odpowiedzieć. 34-jardowy bieg Matta Pinedy dodał do konta gości sześć punktów, a kolejne dwa “oczka” dołożył Krystian Wójcik. Prowadzenie przyjezdni powiększyli na początku drugiej kwarty dzięki 61-jardowemu biegowi Aureliana Amrogowicza. Po raz drugi udało się także podwyższyć i Wataha wygrywała już 16:7. W tej części gry zawodnikom z Zielonej Góry udało się także przechwycić dalekie podanie La’Troy’a Spencera. Interception na swoim koncie zapisał Miłosz Krysik. Rozpoczął on serię ofensywną, która zakończyła się touchdownem po 27-jardowym biegu Matta Pinedy. Za dwa punkty podwyższył Aurelian Amrogowicz. Gospodarze postanowili wówczas zmienić ustawienie – na pozycję rozgrywającego wrócił Adrian Górny, natomiast La’Troy Spencer pojawił się jako running back i już po kilku minutach to właśnie 8-jardowy bieg Amerykanina zmniejszył stratę Bielawa Owls. Nie udało się podwyższyć – kopnięcie Oskara Wypycha zostało zablokowane. Na przerwę goście schodzili z prowadzeniem 30:13, bowiem na kilkadziesiąt sekund przed końcem drugiej kwarty przyłożenie udało się jeszcze wywalczyć po krótkim biegu Patrykowi Wójcikowi. Po raz pierwszy bielawianom udało się natomiast zatrzymać próbę dwupunktowego podwyższenia, biegu w pole punktowe próbował po raz kolejny Aurelian Amrogowicz.

Druga połowa rozpoczęła się od touchdownu Krystiana Wójcika po 11-jardowej akcji biegowej. Grający trener Watahy Zielona Góra dołożył również dwa punkty po podwyższeniu. Bielawskie Sowy były w stanie odpowiedzieć przyłożeniem Michała Droszczaka, który zaprezentował 16-jardowy bieg w pole punktowe. Solowa akcja Adriana Górnego dała Owls dodatkowe dwa “oczka”. Zielonogórzanie byli tego dnia jednak nie do zatrzymania, każdą serię ofensywną kończąc w endzone przeciwników. Prowadzenie Watahy zdołał powiększyć Matt Pineda, tym razem dzięki 5-jardowej akcji biegowej. Wyróżniającą się postacią defensywy zielonogórzan był na pewno Miłosz Krysik, któremu w ostatniej akcji trzeciej kwarty udało się zanotować kolejny przechwyt, tym razem po podaniu Adriana Górnego. Wataha z biegiem czasu wystawiała coraz więcej zmienników, którzy jednak również sprawiali wiele problemów rywalom, o czym świadczy 8-jardowy bieg na przyłożenie Rafała Kilinkiewicza. Goście zaskoczyli Owls przy podwyższeniu, ponieważ zdecydowali się na akcję podaniową. Piłkę wprost w ręce nieupilnowanego Tomasza Pasiuka posłał Patryk Wójcik i przyjezdni prowadzili już wówczas 52:21. Sowy potrafiły zmniejszyć straty krótkim biegiem na touchdown w wykonaniu La’Troy’a Spencera, lecz niewiele to dało, ponieważ w ostatniej akcji meczu wynik na 58:27 dla Watahy Zielona Góra ustalił Rafał Kilinkiewicz.

Lider grupy B LFA2 7 lipca rozegra decydujący o ostatecznym układzie sił na zachodzie mecz domowy z Towers Opole. Wataha jest w korzystnej sytuacji, ponieważ nawet 12-punktowa porażka zapewni drużynie awans z pierwszego miejsca i półfinał na własnym stadionie. Bielawa Owls sezon zakończą tego samego dnia wyjazdowym starciem z Thunder Lions. Sowy już wcześniej straciły szansę na udział w fazie play-off.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Anna Stachowska