Towers Opole po raz drugi w tym sezonie łatwo uporali się z Thunder Lions, wygrywając na wyjeździe 48:14. Wieże umocniły się tym samym na pozycji wicelidera grupy B LFA2, natomiast zespół z Rybnika wciąż czeka na pierwszą wygraną na drugoligowym froncie.

W kwietniowym starciu tych ekip to Thunder Lions zdołali szybko wyjść na prowadzenie. W sobotę opolanie nie zamierzali do tego dopuścić i już w pierwszej akcji 57-jardowy bieg Jana Szweja dał im touchdown otwierający wynik. Próba jednopunktowego podwyższenia Mateusza Majewskiego okazała się minimalnie niecelna. Błyskawiczna strata punktów podłamała gospodarzy, którzy już kilka minut później popełnili błąd przy przekazaniu piłki, z czego skorzystał Artur Młynek, przechwytując futbolówkę. Umożliwiło to Towers rozegranie kolejnego ataku, ponownie zakończonego przyłożeniem biegowym Jana Szweja. Mateusz Majewski tym razem nie pomylił się przy podwyższeniu i Wieże prowadziły już 13:0. Futboliści ze Śląska nie utrudniali zadania przyjezdnym i po kolejnym błędzie, tym razem przy puncie, umożliwili rywalom na rozpoczęcie ataku tuż przed własnym polem punktowym. Już w następnej akcji w endzone po raz trzeci zameldował się Jan Szwej. Jedno “oczko” dorzucił Majewski. “Pieruńskie Lwy” nie potrafiły znaleźć recepty na grę biegową gości, którzy w pierwszej kwarcie sięgnęli po jeszcze jeden touchdown. Solową akcją popisał się rozgrywający Konrad Rodak. Po raz trzeci Mateuszowi Majewskiemu udało się umieścić piłkę między słupkami, co oznaczało zdecydowanie prowadzenie Towers 27:0. Gospodarze przebudzili się dopiero w ostatniej akcji pierwszej kwarty, kiedy akcja podaniowa Grzegorza Kozuba i Filipa Piechy dała im ponad 50-jardowy zysk. Już w następnej akcji, po zmianie stron, 12-jardowy bieg Łukasza Dudzika dał pierwsze punkty Thunder Lions. Kopnięciem podwyższył Artem Voitovych. Towers byli bliscy szybkiego odpowiedzenia, lecz gdy znajdowali się już 4 jardy od pola punktowego, błąd przy przekazaniu piłki do runnig backa wykorzystał Artur Nowicki, przechwytując futbolówkę. Rozpoczęło to serię ofensywną zespołu ze Śląska, która zakończyła się dla nich zmniejszeniem strat. Kilkunastojardowe podanie Grzegorza Kozuba do Filipa Piechy dało touchdown, a stratę gospodarzy do stanu 14:27 zmniejszył celnym kopnięciem Voitovych. Podrażniło to ekipę Towers, która przed zejściem do szatni wbiła rywalom kolejne dwa przyłożenia, najpierw po 11-jardowym biegu Jana Szweja, a następnie dzięki 8-jardowej akcji podaniowej do Krzysztofa Pacana. Po obu udanie podwyższył Mateusz Majewski. W ostatniej akcji drugiej kwarty sack na Grzegorzu Kozubie udało się jeszcze zanotować Piotrowi Rakowskiemu.

Od powalenia rozgrywającego rozpoczęła się także trzecia kwarta. Jego autorem został Mateusz Kupiński. Jan Szwej to zdecydowanie jedno z odkryć tego sezonu w rozgrywkach LFA2. Running back Towers Opole w trzeciej kwarcie po krótkim biegu zanotował swoje piąte tego dnia przyłożenie. Celnie podwyższył Mateusz Majewski, co jak się później okazało, ustaliło wynik meczu na 48:14 dla opolan. Kopacz Wież kilka minut później próbował jeszcze szczęścia przy ponad 30-jardowym field goalu, lecz nie umieścił piłki w bramce. W końcówce tego starcia nie działo się wiele – pewni triumfu goście dali szansę występu rzadziej wykorzystywanym graczom, natomiast najsłabszy klub LFA2 nie potrafił tego wykorzystać. W ostatniej kwarcie interception po dalekim podaniu Grzegorza Kozuba zaliczył jeszcze Artur Młynek.

Obu drużynom pozostał do rozegrania już tylko jeden mecz sezonu zasadniczego. Thunder Lions o swój honorowy, pierwszy triumf w historii Ligi Futbolu Amerykańskiego powalczą 7 lipca przed własną publicznością z Bielawa Owls. Mający zapewniony udział w play-offach Towers Opole tego samego dnia powalczą natomiast w Zielonej Górze o pierwsze miejsce w grupie B.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: J’S Photography