Green Ducks Radom fantastycznie prezentują się w tym sezonie przed własną publicznością. Zielone Kaczory wygrały wszystkie trzy domowe mecze, pokonując dzisiaj po raz drugi w tym roku ekipę Tytanów Lublin. Dzięki triumfowi 20:13 radomianie jako pierwszy zespół z grupy A LFA2 może cieszyć się już z awansu do fazy play-off.

Deszczowa pogoda nie sprzyjała grze podaniowej. Już na początku meczu bliski interception po podaniu Ernesta Seweryna był Dominik Szymański, lecz nie zdołał on utrzymać piłki w rękach. Piłkę natomiast kilka minut później udało się przejąć zawodnikowi gospodarzy, Hubertowi Stanikowi. Rozpoczęta przez niego seria ofensywna zakończyła się już po czterech próbach, kiedy daleką piłkę posłaną przez Seweryna przechwycił Bartosz Nowak. Rozgrywający gospodarzy miał jednak ogromny wkład w fakt, że to Zielone Kaczory jako pierwsze objęły prowadzenie. Po jego 21-jardowym podaniu futbolówkę w polu punktowym złapał Przemysław Odzimek. Dwupunktowe podwyższenie nie było skuteczne, po czym sędziowie zakończyli pierwszą kwartę. Na pozycji rozgrywającego po stronie gości oglądaliśmy w tym starciu Marcina Grosmana, którego przez zły snap w drugiej części meczu powalił na murawę Adam Kurasiewicz. Już po chwili jednak Tytanom udało się zdobyć touchdown autorstwa Michała Chmielewskiego po 2-jardowej akcji podaniowej. Za jeden punkt podwyższył Alessandro D’Alice i zespół z Lublina wyszedł na minimalne prowadzenie. Interception udało się w drugiej kwarcie zanotować również Patrykowi Źrubkowi. Pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem gości 7:6.

Tytani powiększyli swoją przewagę w trzeciej kwarcie, kiedy to po puncie Green Ducks piłkę złapał Patryk Źrubek i wykonał 96-jardowy return zakończony dopiero w polu punktowym rywali. Tym razem nie udało się podwyższyć, lecz przyjezdni i tak prowadzili 13:6, co trwało zaledwie chwilę. Po kickoffie bowiem futbolówkę przejął Przemysław Odzimek, popisując się drugim touchdownem w tym spotkaniu. Przez nieudane podwyższenie Zielone Kaczory jednak wciąż przegrywały. Jeszcze w tej samej części meczu Green Ducks zdołali wrócić na prowadzenie. 7-jardowym biegiem na przyłożenie zapewnił im to Adrian Przybylski. Wreszcie gospodarzom udało się również podwyższyć po tym jak celne podanie w endzone do Przemysława Odzimka popisał się Ernest Seweryn. Lublinianie sami komplikowali sobie sytuację kolejnym złym snapem, który umożliwił przejęcie piłki Damianowi Madoniowi. Po chwili błędu nie ustrzegł się także quarterback Green Ducks, Ernest Seweryn, na którym sack zanotowali wspólnie Alessandro D’Alice i Bartosz Graczyk. Tytani mieli w ostatniej kwarcie ogromną szansę na wywalczenie trzeciego przyłożenia, lecz świetnie ze swoich zadań wywiązała się defensywa gospodarzy, która zatrzymała rywali bardzo blisko własnego pola punktowego. W końcówce interception zanotował jeszcze najjaśniejszy punkt radomian w tym meczu, Przemysław Odzimek, którego oglądaliśmy zarówno w ataku na pozycji wide receivera, jak i w obronie jako defensive backa. Po chwili Zielone Kaczory mogły powiększyć prowadzenie, lecz zmierzający w kierunku pola punktowego Jakub Raszewski wypuścił piłkę z rąk. Złapał ją Bartosz Graczyk, który po długim biegu zameldował się nawet w endzone, lecz sędzia rzucił wcześniej flagę i nie zaliczył touchdownu zespołowi z Lublina. Goście przeszli co prawda do ofensywy, lecz blisko własnego pola punktowego i nie byli już w stanie zagrozić przeciwnikom, co oznaczało, że muszą pogodzić się z drugą porażką w sezonie.

Dzięki wygranej 20:13 Green Ducks Radom są już pewni miejsca w półfinale LFA2. O tym, czy zajmą pierwsze, czy drugie miejsce zadecyduje jednak przyszłotygodniowe starcie Tytanów z Rzeszów Rockets. Nie ma już bowiem nawet matematycznych szans, by obie te ekipy przeskoczyły Zielone Kaczory w tabeli. Sytuacja w grupie A LFA2 pokazuje, że kluby nie mogą zapominać, jak ważny niekiedy bywa bilans punktowy. W zdecydowanie korzystniejszej sytuacji przed starciem ostatniej kolejki są lublinianie, którzy mogą pochwalić się bilansem +30. Jeśli Rakiety (obecny bilans -34) chcą myśleć o udziale w fazie play-off muszą wysoko pokonać Tytanów, co będzie oznaczało spadek lidera grupy aż na ostatnie miejsce. Aktualny bilans Green Ducks to +4, co oznacza, że nawet bardzo wysoki rezultat na korzyść którejkolwiek ze stron, nie zepchnie ich na trzecie miejsce. Matematyka nie będzie nam potrzebna gdy Tytani pokonają rzeszowian – będą wówczas pewni grania półfinału przed własną publicznością z teoretycznie łatwiejszym rywalem, jednak należy zaznaczyć, że nawet porażka z Rockets może zapewnić im pierwsze miejsce w grupie. Sytuacja w tej dywizji jest o tyle skomplikowana, że nawet znajdujące się na ostatniej lokacie Rakiety mają matematyczne szanse nawet na zajęcie pierwszego miejsca. Wariantów ostatecznego wyglądu grupy A jest kilka, a wszystko wyjaśni nam się 1 lipca w Lublinie.

Zielone Kaczory jako trzeci klub wywalczyły sobie awans do półfinału LFA2. Już od kilku tygodni o swoim udziale w play-offach wiedzą Towers Opole i Wataha Zielona Góra. Triumfatora grupy B poznamy jednak dopiero 7 lipca po bezpośrednim starciu tych ekip.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Interception