Trwa zacięta walka o udział w fazie play-off LFA2! Rzeszów Rockets, którzy przystępowali do sobotniego meczu z zaledwie jedną wygraną w tym sezonie, zdołali pokonać przed własną publicznością Green Ducks Radom 35:20, co skutkowało ich awansem na drugą pozycję w tabeli, która daje miejsce w półfinale rozgrywek. Kluczowe dla ostatecznego wyglądu tabeli okażą się starcia obu klubów z liderującymi w grupie A Tytanami Lublin.

Pierwsza seria ofensywna nie powiodła się gościom, dlatego w czwartej próbie zdecydowali się oni na punt. W wyniku złego snapa jednak Rafał Piszczek został powalony bardzo blisko własnego pola punktowego i Rakiety rozpoczynały atak z niezwykle korzystnej pozycji. Już po chwili 5-jardowy bieg Austina Cartera wyprowadził gospodarzy na prowadzenie podwyższone za jeden punkt przez Patryka Sapińskiego. Atak Zielonych Kaczorów nie prezentował się dobrze w pierwszych minutach. Podanie Ernesta Seweryna przechwycił Tomasz Tabaka i do ofensywy dość szybko powrócili rzeszowianie. Na pozycji rozgrywającego pojawił się w ich szeregach Mark Kwoka Jr i to na nim sack udało się zanotować Łukaszowi Rylskiemu. Po tej akcji na plac gry wrócił Carter i pokazał, że potrafi wnieść wiele do gry Rockets, zdobywając jardy solowymi biegami. Ten drive nie skończył się jednak przyłożeniem dla gospodarzy, którzy w czwartej próbie zdecydowali się na kopanie z pola. 37-jardowy field goal Patryka Sapińskiego zmienił rezultat na 10:0. Linia ofensywna Rockets zrobiła spory postęp względem początku sezonu, lecz nadal nie prezentuje się jeszcze idealnie, przez co druga kwarta rozpoczęła się od sacka na Austinie Carterze autorstwa Łukasza Rylskiego i Damiana Madonia. Gospodarze musieli oddać rywalom piłkę, jednak atak Green Ducks prezentował się w pierwszej połowie bardzo słabo i tylko przez moment przebywał na placu gry. Przekazanie futbolówki z rąk Błażeja Patynowskiego do Adriana Przybylskiego zakończyło się fumble i piłka znalazła się w rękach Norberta Pinkowicza. Rozpoczęło to serię ofensywną, wykończoną 6-jardowym biegiem na przyłożenie przez Austina Cartera. Za jeden punkt podwyższył Patryk Sapiński, który w ostatnich sekundach drugiej kwarty dopisał do konta Rockets jeszcze przy punkty dzięki 29-jardowemu field goalowi. Gospodarze do szatni schodzili więc z prowadzeniem 20:0.

Na początku trzeciej kwarty kolejną z otrzymanych szans na pozycji rozgrywającego tym razem wykorzystał Mark Kwoka Jr. Posłał on daleką piłkę do Michała Tittingera, który około 70-jardową akcję podaniową zakończył touchdownem. Rockets chcieli podwyższać kopnięciem, lecz przez złego snapa sytuację ratować musiał Jakub Chlebica. Wypatrzył on w polu punktowym niepilnowanego Tittingera i gospodarze zainkasowali dodatkowe dwa “oczka”. Cios ten nieco przebudził gości, którzy wreszcie zdołali odpowiedzieć przyłożeniem. 11-jardowe podanie Ernesta Seweryna trafiło w pole punktowe do Jakuba Raszewskiego, a próba podwyższenia nie dała dwóch punktów. W tej samej części spotkania Green Ducks udało się zameldować z piłką po raz drugi w endzone rywali. Tym razem 20-jardowa akcja podaniowa przyniosła touchdown Przemysława Odzimka. Podwyższyć chciał biegiem Artur Sroka, lecz został zatrzymany przed polem punktowym. Zielone Kaczory dobre momenty w ataku przeplatały jednak błędami, a takim należy nazwać niewątpliwie podanie Ernesta Seweryna, po którym drugie w tym starciu interception zanotował Tomasz Tabaka. Około 40-jardowa akcja powrotna doświadczonego defensive backa gospodarzy znacznie przybliżyła Rakiety do pola punktowego i już po chwili z przyłożenia po 12-jardowej akcji podaniowej cieszył się Krzysztof Ładoński, a podwyższył bezbłędny tego dnia Patryk Sapiński. Rzeszowianie w końcówce mogli powiększyć jeszcze przewagę. W polu punktowym z piłką znalazł się nawet Mark Kwoka, lecz sędziowie z powodu przewinienia po stronie gospodarzy nie zaliczyli touchdownu. W następnej akcji podanie Austina Cartera nie było już tak dokładne i interception zaliczył Sebastian Wodnicki. Nie najlepszy dzień miał jednak Ernest Seweryn i przechwyt już kilka minut później oglądaliśmy także po przeciwnej stronie. Jego autorem został Andrzej Szeliga. Nie minęło wiele czasu, a Mark Kwoka posłał dalekie podanie wprost w ręce zawodnika z Radomia, Roberta Mąkosy, co pozwoliło przyjezdnym na zmniejszenie rozmiarów porażki. Zrehabilitował się nieco quarterback Green Ducks, przez którego rozegrana 25-jardowa akcja podaniowa dała w ostatniej minucie przyłożenie Jakuba Raszewskiego. Wynik tego spotkania na 35:20 dla Rzeszów Rockets ustalił dwupunktowym podwyższeniem Michał Dąbkowski. W samej końcówce sack na Kwoce zanotował jeszcze Przemysław Odzimek.

Obie drużyny mają w sezonie zasadniczym do rozegrania jeszcze po jednym spotkaniu z Tytanami Lublin. Jako pierwsi podejmą ich na własnym boisku Green Ducks, którzy po porażce z Rakietami spadli na ostatnie miejsce w tabeli. Mecz w Radomiu już 23 czerwca. Rzeszowianie natomiast zagrają na terenie lidera grupy A LFA2 1 lipca.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Sebastian Stankiewicz