Towers Opole wygrywając dzisiaj przed własną publicznością z Bielawa Owls 27:19 zrobiły kolejny krok w kierunku fazy play-off na drugoligowym froncie LFA. Wieże na dwie kolejki przed końcem mają czteropunktową przewagę nad Sowami, które w tym sezonie pokonali już dwukrotnie.

Konrad Rodak, rozgrywający gospodarzy nie najlepiej rozpoczął to starcie. Jego podanie na połowie Wież przechwycił Tomasz Jędruchniewicz i stworzył Sowom świetną okazję do objęcia prowadzenia. Na pozycji quarterbacka po stronie przyjezdnych oglądaliśmy dziś nominalnego biegacza, La’Troya Spencera, na którym sack zaliczył Tomasz Biernacki. Bielawianie zostali sporo cofnięci przez Towers i w czwartej próbie zadecydowali o kopaniu z pola. 42-jardowy field goal Oskara Wypycha minął jednak prawy słupek bramki. Owls wyraźnie znaleźli w pierwszej połowie receptę na niezwykle groźne biegi jednej z największych gwiazd tego sezonu LFA2, Jana Szweja, co pozwoliło im zmusić podopiecznych Tima Bishopa do oddania piłki. Amerykański gracz Sów pokazał, że potrafi nie tylko biegać, ale jest także pomocny w grze górą. To po 36-jardowej akcji podaniowej La’Troya Spencera, touchdown zanotował nieupilnowany na prawym skrzydle Sławomir Wenc. Po raz drugi kopnięcie nie udało się Oskarowi Wypychowi, tym razem przy próbie podwyższenia. Towers popełniali dzisiaj zdecydowanie więcej błędów, niż w poprzednich spotkaniach, co potrafili wykorzystać przyjezdni. Jan Szwej zgubił piłkę przy akcji biegowej, a nakryć zdołał ją Wypych i Sowy przeszły do ataku na połowie rywali. Co więcej, w wyniku niesportowego zachowania jednego z graczy z Opola, goście znaleźli się 10 jardów od pola punktowego. Już po chwili zameldował się w nim po solowym biegu La’Troy Spencer. Wypychowi nareszcie udało się trafić między słupki i bielawianie prowadzili 13:0. Wieże odpowiedziały dopiero w samej końcówce pierwszej kwarty. Sprawy w swoje ręce postanowił wziąć rozgrywający Konrad Rodak, który zmylił defensywę przeciwników i po 8-jardowym biegu zapisał na swoim koncie touchdown. Jedno “oczko” dorzucił kopnięciem Mateusz Majewski. Nie najlepiej prezentowała się dzisiaj linia ofensywna Towers, przez co Rodak nie miał łatwego zadania. Po zmianie stron dwukrotnie został on powalony przed linią wznowienia akcji, najpierw przez Oskara Wypycha, a następnie przez Michała Droszczaka. Na niespełna minutę przed zejściem do szatni goście byli bliscy powiększenia swojej przewagi, lecz granie w czwartej próbie zakończyło się minimalnie niecelnym 6-jardowym podaniem Spencera do Wypycha. Opolanie byli jeszcze bliscy odpowiedzenia drugim przyłożeniem, lecz zabrakło im już czasu i po dwóch kwartach na tablicy wyników widniało 7:13.

Druga połowa podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się pechowo dla Konrada Rodaka, którego podanie zostało podbite i przechwycone przez Jakuba Zielińskiego. Sytuacja Owls, tak jak zresztą we wcześniejszych spotkaniach, zaczęła się komplikować wraz z upływem czasu. Na pewno nie pomogło także wyrzucenia z boiska Pawła Sołytysiaka, który dopuścił się targetingu. Interception po stronie gospodarzy zaliczył Bartłomiej Olchawa, a w defensywie z Bielawy błysnął Arkadiusz Kręcisz, który popisał się sackiem. Konrad Rodak jednak zrehabilitował się w tej części meczu 25-jardowym biegiem na przyłożenie. Miał jednak pecha, gdyż sędziowie dopatrzyli się holdingu po stronie gospodarzy i nie zaliczyli touchdownu. Już w następnej akcji jednak rozgrywający opolan zaprezentował niemal bliźniaczą solową akcję i tym razem mógł się już cieszyć z wywalczenia sześciu punktów. Minimalne prowadzenie ekipie Tima Bishopa dał udanym podwyższeniem Mateusza Majewskiego. La’Troy Spencer w drugiej połowie nie prezentował się już tak dobrze. Przez zły snap w ostatniej akcji trzeciej kwarty Amerykanin został błyskawicznie zatrzymany przez Marcina Sobczaka. Ostatnia część gry to bolesny cios dla gości – będący blisko własnego pola punktowego Spencer podał wprost w ręce Piotra Rakowskiego, który zanotował 20-jardowy pick six i podwyższył przewagę swojej ekipy. Jeden punkt dołożył także Majewski. Ostatni cios wyprowadził najlepszy dziś na boisku Konrad Rodak, dla którego było to już trzecie w tym starciu przyłożenie. Tym razem wystarczyło do tego przebycie 10 jardów. Nie udało się podwyższyć za jeden punkt. W ostatniej akcji meczu Spencer wypatrzył jeszcze w polu punktowym Grzegorza Wojtczaka i ich 24-jardowa akcja podaniowa ustaliła wynik na 27:19 dla gospodarzy.

Towers 23 czerwca zmierzą się w Rybniku z Thunder Lions. Dzień później do Bielawy zawita natomiast Wataha Zielona Góra. Triumfatora grupy B LFA2 poznamy w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego, kiedy 7 lipca faworyzowani zielonogórzanie podejmą u siebie opolskie Wieże.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Piotr Wojtko