Seahawks Gdynia nie udało się wygrać międzynarodowego CEFL Cup. Wicemistrzowie Polski musieli uznać na wyjeździe wyższość SBB Vukovi Beograd, którym ulegli w stolicy Serbii 41:55.

Ofensywa Jastrzębi nie prezentowała się najlepiej na początku spotkania i swoje pierwsze posiadanie piłki Polacy zakończyli odkopaniem futbolówki na stronę rywali. Wilki z Belgradu były natomiast niemal bezbłędne w pierwszej połowie, wszystkie serie ofensywne kończąc wywalczeniem przyłożenia. Zaczęło się od kilkujardowego biegu w pole punktowe amerykańskiego rozgrywającego, Khariego Verchera i podwyższenia za jeden punkt Željko Stegnjai. Gdynianom udało się odpowiedzieć 23-jardowym biegiem Jana Domagały. Celne kopnięcie Przemysława Portalskiego dało remis 7:7. Gospodarze jednak szybko przesuwali się pod polski endzone, kończąc swoje drugie posiadanie piłki krótką akcją podaniową, która dała touchdown Nikoli Simovicia. Przy podwyższeniu nie pomylił się ponownie Stegnjaja. Mieliśmy już wówczas drugą kwartę i przebiegła ona zdecydowanie pod dyktando Vukovi. Seahawks nie wykorzystali swojej serii ofensywnej, a Serbowie zadali im trzeci cios. Vercher urwał się defensywie i podał w pole punktowe do nieupinowanego Simovicia, który tym samym już po raz drugi dzisiejszego dnia zanotował touchdown. Po udanym podwyższeniu gospodarze prowadzili już 21:7, co mocno podcięło skrzydła wicemistrzom Polski. Ponownie udało się co prawda wbiec w endzone Janowi Domagale po 20-jardowym biegu, a podwyższył Przemysław Portalski, lecz jeszcze przed przerwą Vukovi zanotowało kolejne przyłożenie. W końcówce drugiej kwarty 16-jardowe podanie trafiło w ręce Ivana Nedeljkovicia, który wpisał się na listę punktujących. Podwyższenie za jedno “oczko” ustaliło rezultat pierwszej połowy na 28:14. Seahawks co prawda próbowali jeszcze w ostatnich sekundach zmniejszyć stratę, lecz w ostatniej akcji dalekie podanie Josepha Bradleya złapał w polu punktowym Nedeljković, którego oglądaliśmy także w formacji defensywnej.

Na początku trzeciej kwarty Seahawks byli bliscy pierwszego zatrzymania serii ofensywnej rywali, którzy w wyniku kar mieli do przejścia niemal dwadzieścia jardów. Długim podaniem do wszechstronnego Ivana Nedeljkovicia popisał się jednak Khari Vercher i około 60-jardowa akcja Vukovi zakończyła się przyłożeniem. Po raz piąty celnie podwyższył Željko Stegnjaja. Jastrzębie straty zmniejszyły dzięki touchdownowi Piotra Rudnickiego, który złapał podanie Josepha Bradleya. W trzeciej części meczu udaną akcję biegową, zakończoną blisko pola punktowego gości, urazem przypłacił rozgrywający Wilków, Khari Vercher. Musiał na pewien czas opuścić on plac gry, co jednak nie przeszkodziło Vukovi w udanym sfinalizowaniu swojego ataku. Już chwilę później 5-jardowym biegiem popisał się debiutujący dziś w szeregach serbskiej ekipy Amerykanin Cory Butler-Boyd. Przez zły snap podopiecznym Malika Jacksona nie udało się podwyższyć za jeden punkt. Po stronie gdynian nadzieję w serca polskich kibiców wlał swoim przyłożeniem Paweł Fabich. Jastrzębiom również nie wyszło podwyższenie. Sytuację próbował jeszcze ratować Paweł Henicz, podając do Michała Jarockiego, lecz szczelna defensywa Serbów nie pozwoliła Polakowi na zdobycie dwóch “oczek”. Kolejne siedem punktów w końcówce zaliczyli natomiast gospodarze. Vercher wrócił na boisko i oddał futbolówkę w ręce Ivana Nedeljkovicia, który po przebiegnięciu kilkudziesięciu jardów zameldował się w endzone. Za jeden punkt podwyższył Stegnjaja. W ostatniej kwarcie straty wicemistrzów Polski udało się zmniejszyć dzięki udanej akcji podaniowej, zakończonej złapaniem piłki w polu punktowym przez Pawła Henicza. Kopnięcie Przemysława Portalskiego zmieniło rezultat na 48:34. Szybko odpowiedzieli jednak ubiegłoroczni półfinaliści ligi serbskiej, a dokładniej ich gwiazda, Nikola Simović. Po jego przyłożeniu wynik zmienił celnym kopnięciem Željko Stegnjaja. Ostatnie słowo należało do wicemistrzów Polski. Czterojardowy bieg Josepha Bradleya zmniejszył rozmiary porażki Jastrzębi. Końcowy rezultat na 55:41 ustalił celnym kopnięciem Przemysław Portalski.

Seahawks Gdynia wracają zatem do kraju bez pucharu i muszą skupić się na rywalizacji w Lidze Futbolu Amerykańskiego. Już za tydzień czeka ich bowiem kluczowy mecz z Lowlanders Białystok, który wyłoni zespół z bezpośrednim awansem do półfinału. Jeśli Ludzie z Nizin odrobią trzypunktową stratę z pierwszego starcia tych ekip, to ich zobaczymy bezpośrednio w meczu, którego stawką będzie Polish Bowl, a Jastrzębie będą wówczas musiały rozegrać dodatkowe spotkanie w rundzie dzikich kart.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Jacek Stańczak