Kraków Kings w dobrym stylu zaprezentowali się na własnym terenie po raz ostatni w tym sezonie. Królowie zapewnili sobie zwycięstwo w grupie C LFA1 triumfem 27:13 nad Silesia Rebels.

Już pierwsza seria ofensywna gospodarzy dała im przyłożenie. 4-jardowy bieg w pole punktowe wykonał Szymon Wesołowski, a kopnięciem podwyższył Marcin Masłoń. W szeregach Rebeliantów na dobre na pozycję pierwszego rozgrywającego powrócił Adrian Mazurek i to jego dalekie podanie w pierwszej kwarcie przechwycił Sebastian Szarek. Prowadzenie gospodarze powiększyli w drugiej kwarcie, kiedy 5-jardowe podanie Filipa Mościckiego złapał w endzone Jacek Kuśmierczyk. Ponownie za jedno “oczko” podwyższył Marcin Masłoń. Królom udało się jeszcze przed zejściem do szatni zaliczyć trzeci touchdown. Jego autorem został po kilkunastojardowej akcji biegowej Szymon Wesołowski. Celne podwyższenie ustaliło rezultat pierwszej połowy na 21:0. Krakowianie chcieli w ostatnich sekundach powiększyć swoją przewagę, lecz pośpiech nie był w tym przypadku dobrym doradcą. Przez błąd przy snapie piłkę przejął Krzysztof Szymański i gospodarze stracili szansę na czwarte przyłożenie w tej części pojedynku.

W drugiej połowie Kings punktowanie chcieli rozpocząć od kopnięcia z pola. 44-jardowa próba Marcina Masłonia okazała się jednak niecelna. Zespół ze Śląska w ataku przebywał jednak tylko przez chwilę. Najpierw sack na Adrianie Mazurku zaliczyło kilku defensorów gospodarzy, którzy razem dopadli do quarterbacka Rebels, a następnie przy próbie odkopania piłki, popełniono błąd przy snapie i Benjamin Bołdys nie wykonał punta, zostając przy tym jeszcze powalonym przez Tomasza Wełnę na 13 jardów przed własnym polem punktowym. Chwilę później z przyłożenia po akcji podaniowej cieszył się Karol Łukaszko. Tym razem Marcinowi Masłoniowi nie udało się dodać do dorobku Kings jednego punktu. Rebelianci przebudzili się dopiero w czwartej kwarcie, która rozpoczęła się od sacka na Filipie Mościckim. Adriana Mazurka kilka minut później powalił na murawę z kolei Radosław Gofroń, któremu pomagał Daniel Sawicki. Rebels jednak potrafili wreszcie przesunąć się pod samo pole punktowe rywali i ostatecznie przepchnąć się w endzone, co zmniejszyło nieco straty, a za jeden punkt podwyższył Damian Belica. Masłoń próbował w końcówce jeszcze raz wykonać field goala, lecz ponad 35-jardowa próba została zablokowana przez gości. W ostatniej akcji tego spotkania po krótkiej akcji biegowej w endzone zameldował się Benjamin Bołdys, po czym sędzia zakończył mecz przy stanie 27:13 dla Kraków Kings.

Silesia Rebels porażką w Krakowie zakończyli już sezon 2018, natomiast Królów czeka jeszcze wyjazd do Poznania na potyczkę z Patriotami, która ma tylko potwierdzić wielkie ambicje ekipy z Małopolski. Następnie Kings rozegrają mecz w “rundzie dzikich kart”, którego stawką będzie udział w półfinale LFA1 i awans do grupy A na przyszły sezon.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Silesia Rebels