W Bielawie doszło w niedzielę do pojedynku dwóch ekip liczących historyczne zwycięstwo w Lidze Futbolu Amerykańskiego. Po raz pierwszy z triumfu w LFA2 mogli cieszyć się gracze Owls, którzy pewnie pokonali Thunder Lions 21:0.

Sowy zagrały bardzo odważnie, od początku starcia stawiając na pozycji rozgrywającego na zaledwie 17-letniego Tomasza Dymkowskiego, który w poprzednich sezonach błyszczał w mistrzowskiej drużynie juniorskiej bielawian. Utalentowany quarterback odpłacił się za obdarzone zaufanie, już pierwszą serię ofensywną finalizując podaniem na przyłożenie do Martina Sobocińskiego. Podwyższył za jeden punkt Oskar Wypych. Spore problemy miał natomiast w drugiej kwarcie rozgrywający gości, Grzegorz Kozub, na którym sack zanotowali Daniel Kołodyński i Tomasz Jędruchniewicz. Jeszcze przed zejściem do szatni, gospodarze musieli dokonać zmiany na pozycji quarterbacka. O sporym pechu może mówić młody Tomasz Dymkowski, który po solowym biegu doznał urazu kolana i nie był w stanie kontynuować gry. Jego miejsce na boisku zajął Adrian Górny, który już w swojej pierwszej akcji oddał piłkę w ręce Michała Droszczaka, a ten po kilkujardowym biegu zameldował się w polu punktowym. Tym razem kopnięcie Oskara Wypycha nie przyniosło jednego “oczka”. Rozgrywający Sów nie ustrzegł się błędu w drugiej kwarcie, kiedy to będąc dość blisko własnego pola punktowego, posłał podanie wprost w ręce Sebastiana Czyża. Górny miał jednak szczęście i goście nie zdołali wbić ekipie z Bielawy przyłożenia. Bardzo bliski był tego Karol Dudek, który będąc w polu punktowym otrzymał celne podanie od Grzegorza Kozuba. Skrzydłowy Thunder Lions nie złapał jednak piłki, po chwili jeszcze komplikując swojej drużynie sytuację niesportowym zachowaniem. “Pieruńskie Lwy” oddaliły się od pola punktowego i nie były w stanie zagrozić gospodarzom w końcówce, dzięki czemu pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 13:0.

W trzeciej kwarcie Owls ponownie zbliżali się do pola punktowego rywali, jednak przez zły snap, Adrian Górny został powalony na murawę przez Marcina Jankowskiego i gospodarze stracili sporo jardów, przez co zmuszeni byli odkopać futbolówkę. Jeszcze gorszy snap po kilku minutach zaprezentowali jednak zawodnicy ze Śląska. Będąc przy własnym polu punktowym, piłka poszybowała wysoko nad głową gracza, który miał ją odkopywać, co oznaczało safety dla Sów. Nie był to jednak koniec kłopotów gości, bowiem od razu po kickoffie stracili oni kolejne przyłożenie. Oskar Wypych złapał kopniętą piłkę, przekazał ją w ręce La’Troya Spencera, a amerykański biegacz Bielawa Owls przebiegł 68 jardów i zameldował się w polu punktowym przyjezdnych, czym ustalił wynik na 21:0. Próba podwyższenia za dwa “oczka” nie dała bowiem efektu. Ostatnia kwarta nie przyniosła akcji punktowych, w związku z czym rezultat nie uległ już zmianie i bielawskie Sowy mogły cieszyć się z pierwszego triumfu na boiskach Ligi Futbolu Amerykańskiego.

Owls 10 czerwca czeka wyjazd do Opola na mecz z Towers, które muszą wygrać, jeśli chcą mieć jeszcze szanse na udział w fazie play-off. Thunder Lions dzień wcześniej w Zielonej Górze zmierzą się natomiast z liderującą w grupie B Watahą.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Piotr Wojtko