Bardzo duże oczekiwania mieliśmy wobec dzisiejszego hitowego starcia Towers Opole z Watahą Zielona Góra. Z pojedynku dwóch niepokonanych jak dotąd ekip LFA2 po zaciętej walce zwycięsko wyszli goście, wygrywając 42:30.

Starcie w Opolu znakomicie rozpoczęło się dla Watahy, która już w swojej pierwszej serii ofensywnej objęła prowadzenie dzięki 3-jardowemu biegowi Aureliana Amrogowicza. Za dwa punkty podwyższył Patryk Wójcik. Gospodarze błyskawicznie zdołali jednak odpowiedzieć przyłożeniem swojej największej gwiazdy – Jana Szweja, który przebiegł ponad połowę boiska, by zameldować się w polu punktowym. Running back Wież próbował również podwyższać, lecz został zatrzymany przez obronę przyjezdnych i zielonogórzanie pozostali na prowadzeniu. Wreszcie w szeregach Watahy pełnię swoich możliwości pokazał amerykański biegacz, Matt Pineda. To właśnie on został autorem touchdownu z drugiej kwarty, pokonując biegiem 30 jardów. Krystian Wójcik zdołał podwyższyć za dwa “oczka” i goście prowadzili 16:6. Podopieczni Tima Bishopa nie pozwalali jednak swoim rywalom “odskoczyć”. Efektowna 31-jardowa akcja podaniowa Konrada Rodaka do Kamila Kozłowskiego dała przyłożenie, a kopnięciem podwyższył Mateusz Majewski. Goście jeszcze przed przerwą zdołali zadać opolanom trzeci dzisiejszego dnia sześciopunktowy cios w postaci przyłożenia Aureliana Amrogowicza po 3-jardowym biegu środkiem. Krystian Wójcik ponownie dorzucił dwa punkty. Grający trener Watahy błysnął również na kilkadziesiąt sekund przed końcem drugiej kwarty, przechwytując dalekie podanie Konrada Rodaka.

Towers mieli ogromne problemy z powstrzymaniem gry biegowej Watahy, czego skutkiem okazało się przyłożenie po 19-jardowej akcji Przemysława Schołtuna. Tym razem próba podwyższenia za dwa punkty nie przyniosła efektu. Opolskie Wieże potrafiły w odpowiedzi zbliżyć się do endzone’u gości, jednak nie udało się wyszarpać touchdownu. W związku z tym gospodarze postanowili podjąć próbę kopania z pola. Do piłki oddalonej o 27 jardów od bramki podszedł Mateusz Majewski i zmieścił ją między słupkami, zmieniając rezultat na 16:30. Świetnie po raz kolejny w szeregach zielonogórzan zaprezentował się Krystian Wójcik. To właśnie on w ostatniej kwarcie dał swojej ekipie kolejne sześć punktów po 11-jardowym biegu w endzone. Przyjezdny po raz drugi przy podwyższeniu próbowali akcji podaniowych, co jednak ponownie nie dało dwóch dodatkowych “oczek”. Jednym ze znaków rozpoznawczych Watahy są w tym sezonie ciekawe kickoffy i właśnie po tym zagraniu drużynie z Zielonej Góry udało się błyskawicznie powrócić do ataku. Wójcik dołożył jeszcze jedno przyłożenie, które nie zostało jednak zaliczone przez sędziów z powodu nielegalnego przytrzymywania po stronie gości. Chwilę później grający trener Watahy ponownie zameldował się jednak w polu punktowym i tym razem nic nie stało już na przeszkodzie, by zaliczyć touchdown. Towers Opole zdecydowanie za późno wzięli się za odrabianie strat. 25-jardowe podanie Konrada Rodaka do Kamila Kozłowskiego dało przyłożenie, a dwa punkty dorzucił Jan Szwej i na tablicy widniał 24:42. Gra podaniowa nie jest zdecydowanie domeną Watahy, co tylko potwierdzili oni w końcówce starcia w Opolu. Piłka posłana przez Patryka Wójcika została przechwycona przez Jana Chmiela i Wieże mogły przejść do ofensywy, co zwieńczyły ponad 50-jardową akcją podaniową Konrada Rodaka do Kamila Kozłowskiego, który tym samym ustalił końcowy rezultat na 30:42.

Wataha Zielona Góra pozostaje zatem jedyną niepokonaną ekipą w całej LFA2, co daje jej rzecz jasna fotel lidera grupy B. Następne spotkanie podopieczni Krystiana Wójcika rozegrają 9 czerwca przed własną z Thunder Lions. Towers z kolei dzień później, także na własnym terenie podejmą Bielawa Owls.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA