Ogromne oczekiwania mamy wobec 9. kolejki Ligi Futbolu Amerykańskiego. Zapowiada się niezwykły emocjonujący futbolowy weekend, w którym będziemy świadkami czterech bardzo ważnych spotkań. Dojdzie do meczów na szczycie w grupie C LFA1, a także grupie B jej zaplecza. W Białymstoku zobaczymy natomiast zaciętą rywalizację Lowlanders z Falcons, a w Warszawie niespodziankę będą chcieli sprawić zawodnicy Olsztyn Lakers.

Sobota, 19 maja, godzina 12:00
LFA1
Silesia Rebels – Kraków Kings

Futbolowy weekend rozpocznie się w sobotę w samo południe. Stawką meczu rozgrywanego tym razem wyjątkowo nie w Chorzowie, a w Siemianowicach Śląskich, będzie pierwsze miejsce w tabeli grupy C, które znacznie przybliży zwycięską ekipę do udziału w “rundzie dzikich kart”. Silesia Rebels w tym sezonie doznali tylko jednej porażki, ulegając w derbowym pojedynku Tychy Falcons. Rebelianci dwa tygodnie temu zaskakująco łatwo uporali się z AZS UWM Olszyn Lakers. Wygrywając na Warmii 26:0 udowodnili, że nie należy ich lekceważyć w grze o miano najlepszej ekip w swojej grupie. Zespół ze Śląska zdołał już w stu procentach przygotować swój atak to gry polskim rozgrywającym ze względu na kontuzję DeAndre Williamsa, a Devion Young nominalnie grający w defensywie, zaczął pomagać także w grze biegowej, czego efektem było przyłożenie Amerykanina w Olsztynie. Rebels są świadomi, że pojedynki z Kraków Kings będą dla nich kluczowe i zadecydują o tym, kogo zobaczymy w walce o półfinał Ligi Futbolu Amerykańskiego.

Królowie z Małopolski nie liderują aktualnie w grupie C przede wszystkim z powodu rozegrania jednego meczu mniej od Rebels. To Kings są jednak typowani na faworyta tego starcia i już w sobotę mogą przeskoczyć rywali w tabeli. W ubiegły weekend krakowianie mieli okazję zrehabilitować się kibicom za porażkę 0:48 z Panthers Wrocław i doskonale skorzystali z tej okazji, gromiąc 49:7 Patriotów Poznań. Znacznie poprawiło im to na pewno humory i przygotowało na twarde wyjazdowe starcie z Rebeliantami, którzy na pewno postawią trudniejsze warunki, niż osłabiona brakiem kilku kluczowych graczy ekipa z Wielkopolski.

Sobota, 19 maja, godzina 12:00
LFA1
Lowlanders Białystok – Tychy Falcons

Niekwestionowanym hitem 9. kolejki będzie pojedynek w Białymstoku. Tamtejsi Lowlanders zagrają rewanżowe starcie z tyskimi Sokołami, których w połowie kwietnia 37:12. Mimo wyraźnej różnicy punktowej z poprzedniego meczu, Falcons liczą, że uda im się sprawić niespodziankę, do czego gospodarze nie chcą dopuścić. Ludzie z Nizin znają już smak porażki z tą drużyną na oczach własnych kibiców, bowiem przed rokiem to zespół ze Śląska wygrał na Podlasiu 20:17. Celem nadrzędnym dla Lowlanders będzie więc wyeliminowanie błędów i potwierdzenie faktu, że dysponują oni jedną z najmocniejszych defensyw w LFA. Ekipa z Białegostoku miała sporo czasu na przygotowanie się do potyczki z tyszanami, bowiem ostatni mecz rozegrali oni 28 kwietnia, pokonując w imponującym stylu AZS UWM Olsztyna Lakers 58:0. W sobotę na pewno nie liczą na tak okazały triumf, lecz są świadomi roli faworyta i chcą spełnić oczekiwania kibiców, zachowując szansę na drugie miejsce w grupie A, dające bezpośredni awans do półfinału na własnym terenie.

Runda rewanżowa będzie o wiele trudniejsza. Każda z drużyn teraz już wie, czego może się spodziewać od przeciwnika. Falcons na pewno przygotują się jak najlepiej do tego spotkania. Nie będzie to łatwe starcie, ale zrobimy wszystko, żeby mecz wyglądał i zakończył się tak samo jak ostatnio. Fakt grania przed własną publicznością zawsze dodaje energii i podwyższa poziom drużyny. Wyjdziemy więc zmotywowani i gotowi na twardy mecz – zapowiada Mateusz Dzioban, defensive back Lowlanders Białystok.

Zespół z Tychów nie miał natomiast dobrego początku sezonu, przegrywając ze wszystkimi trzema ekipami w swojej grupie. Na ich szczęście, ostatnio przyszła chwila wytchnienia. W dwóch międzygrupowych starciach przeciwko Silesia Rebels i Wilkom Łódzkim, Falcons nie stracili nawet punktu, zdobywając ich jednocześnie aż 91. Humory podopiecznym Michała Kołka na pewno więc dopisują i nie gaśnie nadzieja na sprawienie niespodzianki, jaką niewątpliwie byłaby wygrana w Białymstoku.

Oczywiście że jesteśmy w stanie się zrewanżować za przegrany mecz sprzed miesiąca. Pierwsza połowa naszego sezonu była dosyć chaotyczna. Nowi trenerzy, nowy system w defensywie, do tego dochodzą nowi gracze i import, Luis Rosado, dla którego pierwszym spotkaniem był właśnie mecz z Lowlanders i nawet gdy został rzucony od razu na głęboką wodę, pokazał co potrafi. Myślę że bardzo nam pomogły dwa ostatnie mecze. Zauważyliśmy co działa i co trzeba usprawnić, a z czego lepiej zrezygnować, do tego o wiele lepiej się zgraliśmy. Teraz jesteśmy bardzo zmotywowani, aby w Białymstoku zaskoczyć rywala i wygrać ten mecz jak w zeszłym roku – mówi zawodnik Tychy Falcons, Marcin Osumek.

Sobota, 19 maja, godzina 15:00
LFA1
Warsaw Sharks – AZS UWM Olsztyn Lakers

Również w sobotę, na warszawski stadion przy Obrońców Tobruku 11 powrócą stołeczne Rekiny. W tym sezonie Warsaw Sharks tylko raz mieli okazję wystąpić przed własną publicznością i nie wspominają tego najlepiej. Przegrali oni bowiem wówczas z Kraków Kings 20:35. Zespół z Warszawy dwa tygodnie temu doznał drugiej porażki w tym roku, ulegając wicemistrzom Polski, Seahawks Gdynia aż 0:41. Potyczka z Jeziorowcami z Olsztyna będzie jednak zdecydowanie łatwiejsza. Rekiny znają już smak triumfu nad tym zespołem, bowiem na początku kwietnia pokonali Lakers 24:17. Sharks będą więc starali się zrobić wszystko, by powrót na własny obiekt okazał się dla nich szczęśliwy, co jest bardzo prawdopodobne, bowiem wiele wskazuje na to, że podopieczni Austina Jones’a wygrają grupę B i sobotni triumf ma być jednym z kroków w kierunku występu w “rundzie dzikich kart”.

Ekipa z Warmii natomiast w tym sezonie nie spisuje się najlepiej. Zaledwie jedna wygrana w pięciu rozegranych spotkaniach nie przynosi im chluby i sprawienie niespodzianki w Warszawie mogłoby być przełomowym momentem tego sezonu. Lakers nie mają już raczej co marzyć o wygraniu grupy, jednak do końca sezonu pozostały im trzy mecze, w których chcą pokazać się z jak najlepszej strony. Potyczka z Warsaw Sharks będzie najtrudniejszym z nich, bowiem później Jeziorowców czekają dwa starcia z najsłabszymi w stawce Angels Toruń. W stolicy olsztynianie faworytem nie będą, lecz na pewno stać ich na zaskoczenie rywala, posiadając w swoim zespole między innymi Luke’a Zetazate, który doskonale zna Rekiny, gdyż jeszcze w tamtym roku wygrywał w ich barwach spotkania w rozgrywkach PLFA1. W tym sezonie Kanadyjczyk jednak głównie zawodzi i wciąż ma sporo do udowodnienia kibicom futbolu w naszym kraju, a potyczka z Sharks jest do tego doskonałą okazją.

Niedziela, 20 maja, godzina 13:00
LFA2
Towers Opole – Wataha Zielona Góra

W niedzielę będziemy świadkami tylko jednego meczu, i to na drugim poziomie rozgrywkowym. Nie oznacza to jednak, że nie będzie co oglądać. W Opolu zmierzą się dwie niepokonane jeszcze w tym sezonie ekipy. Gospodarze mają znakomity start sezonu i na pewno są przekonani, że fuzja dwóch opolskich klubów, jaka dokonała się przed kilkoma miesiącami była dobrą decyzją. Towers zaczęli rozgrywki od imponującego 55:7 z Thunder Lions, a następnie nie bez problemów, lecz zwycięstwem 34:24 zakończyli potyczkę z Bielawa Owls. Niedzielny mecz będzie dla Wież ostateczną weryfikacją. Jeśli uda im się wygrać z Watahą, automatycznie staną się oni faworytem do wygrania grupy B LFA2, a także jednym z głównych pretendentów do wywalczenia awansu do krajowej elity.

Zielonogórzanie nie chcą jednak słyszeć o porażce w Opolu. Oni także mają za sobą dwa wygrane starcia – 20:13 nad Sowami z Bielawy i 30:12 nad Thunder Lions. Mecz z Towers ma jednak zdecydowanie większy ciężar. Pewne jest, że jedna z ekip po niedzielnym pojedynku straci miano niepokonanej, a druga wygodnie rozsiądzie się na fotelu lidera, którym na chwilę obecną dzięki lepszemu bilansowi punktowemu są opolanie. Na pewno kibice zgromadzeni na trybunach nie będą mogli narzekać na poziom widowiska i dawkę dostarczonych przez oba zespoły emocji.