Panthers Wrocław pewnie pokonali przed własną publicznością Prague Black Panthers w ramach rozgrywek Central European Football League. Do przerwy na tablicy widniał rezultat remisowy, lecz w drugiej połowie mistrzowie Polski udowodnili swoją wyższość nad ekipą z Czech, wygrywając ostatecznie 39:22.

W mecz zdecydowanie lepiej weszli goście zza naszej południowej granicy. Najpierw 25-jardowy bieg rozgrywającego Jana Dundáčka przybliżył praską ekipę do pola punktowego, a już po chwili po 7-jardowej akcji biegowej zameldował się w nim William Young. Podwyższył Marek Hruboň i na tablicy widniał rezultat 0:7. Z biegiem czasu coraz bardziej “przebudzali się” gospodarze, a impuls do ataku dał sackiem na czeskim rozgrywającym ich kapitan, Kamil Ruta. Jeszcze w pierwszej kwarcie Timothy Morovick zdecydował się na dalekie podanie do Tomasza Dziedzica, co okazało się idealnym rozwiązaniem na problemy biegowe wrocławian. Polski skrzydłowy został co prawda zatrzymany na 2 jardy przed polem punktowym, lecz już w następnej akcji defensywę rywali przepchnął Konrad Starczewski i kibice zgromadzeni na Stadionie Olimpijskim mogli cieszyć się z pierwszych punktów dla ich ulubieńców. Po celnym kopnięciu Dawida Pańczyszyna mecz zaczął się niemal od nowa. W defensywie Panthers Wrocław wyróżniali się Krzysztof Wis oraz Robert Rosołek, któremu w drugiej kwarcie udało się powalić rozgrywającego. Tego samego błędu nie ustrzegł się jednak również Timothy Morovick. Quarterback gości zrewanżował się jeszcze przed przerwą 17-jardowym biegiem, który kompletnie zmylił obronę podopiecznych Nicka Johansena i dał Prague Black Panthers drugie przyłożenie. Zadania mistrzom Polski nie ułatwił na pewno Jakub Bielecki, który w drugiej kwarcie został przez sędziego wyrzucony z boiska za niesportowe zachowanie. Wrocławianie nawet mimo tego nie zamierzali się poddawać w pierwszej połowie. Na minutę i dwie sekundy przed końcem pierwszej połowy Czesi byli w ofensywie na własnej części boiska, a Panthers twardą obroną wymusili na nich fumble. Udało się przejąć futbolówkę, lecz było już mało czasu na skuteczną akcję punktową. Wrocławskie Pantery pokazały jednak, że gra się do końcowego gwizdka. W swojej ostatniej próbie postanowili zaryzykować, co przyniosło oczekiwany skutek. Timothy Morovick posłał dalekie podanie w pole punktowe, a tam złapał je niezawodny Tomasz Dziedzic. Kopnięcie Dawida Pańczyszyna wyrównało stan rywalizacji i do szatni obie ekipy schodziły z 14 punktami w swoim dorobku.

Defensywa gospodarzy znakomicie rozpoczęła drugą połowę. Nie pozwolili oni drużynie z Pragi przedostać się nawet na ich połowę, a po nie do końca udanym puncie i przewinieniu gości, do przejścia pozostało zaledwie niewiele ponad 30 jardów. W trzech próbach jednak ofensywa nie spisała się idealnie, dlatego sztab Panthers Wrocław zadecydował o próbie kopania z pola. Do piłki oddalonej o 35 jardów od bramki podszedł Dawid Pańczyszyn i wyprowadził swój zespół na trzypunktowe prowadzenie. Wrocławska obrona nadal nie odpuszczała rywalom, którzy także zostali zmuszeni do podjęcia próby field goala. Marek Hruboň miał jednak o wiele trudniejsze zadanie niż jego odpowiednik po stronie gospodarzy. 51-jardowe kopnięcie Czecha okazało się kompletnie nieudane i polska ekipa wróciła do ataku. Kilka minut później mogliśmy cieszyć się z kolejnego przyłożenia dla Panthers. Najpierw seria skutecznych biegów Mateusza Szeflera dała duży zysk, a następnie na solowy i skuteczny 12-jardowy rajd zdecydował się Timothy Morovick i po celnym podwyższeniu Pańczyszyna, tablica pokazywała rezultat 24:14. Świetnie spisała się po chwili także formacja specjalna mistrzów Polski, przechwytując piłkę po kickoffie. Liderzy grupy A LFA1 systematycznie przesuwali znacznik w kierunku pola punktowego przeciwników, co sfinalizował 8-jardowym biegiem na przyłożenie Morovick. Wrocławskim Panterom wychodziło coraz więcej, co potwierdzili przy podwyższeniu. Sygnalizowali kopnięcie, jednak piłkę złapał Bartosz Dziedzic i pognał w endzone Czechów, dając mistrzom Polski dodatkowe dwa “oczka”. W czwartej kwarcie przyjezdni zbliżali się do pola punktowego Panthers i gdy wydawało się już, że udało się zatrzymać ich komplet czterech prób, w wyniku niesportowego zachowania Roberta Rosołka, sędziowie znacznie przybliżyli Czarne Pantery do wrocławskiego endzone’u. Już w następnej akcji 8-jardowy bieg Williama Younga zmniejszył stratę przyjezdnych. Udało im się również podwyższyć za dwa punkty dzięki solowej akcji Jana Dundáčka, po czym wynik brzmiał 32:22. Podopieczni Nicka Johansena robili wszystko, by ich rywale nie “poczuli krwi”, co dałoby im impuls do ataku. Mistrzowie Polski grali niezwykle mądrze, paląc czas na meczowym zegarze. Na niewiele ponad dwie minuty przed końcem, 21-jardowy bieg Tima Morovicka definitywnie pozbawił zespół z Pragi złudzeń. Dawid Pańczyszyn celnym kopnięciem ustalił wynik tego starcia na 39:22, dzięki czemu “Panthers Bowl” bardzo pewnie wygrały Pantery z Wrocławia, co dało im drugie miejsce w grupie zachodniej CEFL.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Łukasz Skwiot