W ten weekend będziemy świadkami czterech meczów w rozgrywkach Ligi Futbolu Amerykańskiego. Rywalizacja będzie toczyła się w Krakowie, Tychach, Toruniu i Lublinie i możemy spodziewać się kilku wyrównanych pojedynków.

Sobota, 12 maja, godzina 17:00
LFA1
Kraków Kings – Patrioci Poznań

Jedyne sobotnie spotkanie odbędzie się w stolicy Małopolski. Obie ekipy, które zobaczymy na stadionie WKS-u Wawel nie wspominają najlepiej swojego ostatniego meczu w LFA. Zarówno Kraków Kings, jak i Patrioci Poznań bowiem dostali niedawno lekcję futbolu od mistrzów Polski, Panthers Wrocław. Królowie trzy tygodnie temu przegrali z Panterami 0:48, natomiast zespół z Wielkopolski przed kilkoma dniami uległ na Dolnym Śląsku aż 0:64, co jest zresztą najwyższą porażką w krótkiej historii ligi. Jedni i drudzy będą chcieli więc zrehabilitować się za wpadkę i pokazać, jak wiele nauczyło ich starcie z najlepszym klubem w Polsce, choć obie strony zgodnie twierdzą, że nie myślą już o potyczce z krajowym gigantem. Faworytem w sobotę powinni być Kings, których większość typuje na zwycięzcę grupy C. Krakowianie bowiem prócz wspomnianej przegranej z Panthers, pozostałe dwa tegoroczne mecze pewnie wygrali, rozpoczynając sezon od triumfu 35:20 nad Warsaw Sharks, a później gromiąc Wilki Łódzkie aż 37:0.

– Nie sądzę, by nasze mecze z Panthers w jakikolwiek sposób rzutowały na to spotkanie. Każda drużyna i każdy mecz to zupełnie indywidualna kwestia. Oczywiście zależy nam na tym, by zrehabilitować się przed własną publicznością po ostatniej przegranej, nie mniej jednak ten mecz to już zupełnie inna historia. Z tamtego spotkania wyciągnęliśmy wnioski i od tego czasu myślimy tylko o najbliższym rywalu. Przygotowujemy się do pojedynku z Patriotami od trzech tygodni i to z nimi będziemy rozgrywać mecz w najbliższą sobotę, który planujemy wygrać. Wiemy, że są młodą, ambitną i utalentowaną drużyną jednak uważam, że jeżeli zagramy na naszym najwyższym poziomie, powinniśmy być w stanie z nimi wygrać – ocenił Filip Mościcki, rozgrywający Kraków Kings.

Za Patriotami bardzo intensywny okres, ponieważ mają teraz trzy mecze bez choćby dwutygodniowej przerwy. Mimo bilansu dwóch zwycięstw i dwóch przegranych, wielkopolanie nadal mają szanse na zwycięstwo w grupie C, jednak stanie się tak tylko w przypadku pokonania zespołu z Krakowa. Poznaniacy pokazali już w tym roku, że potrafią sprawić niespodziankę, czego dowodem jest rozgromienie 51:10 Angels Toruń, a przede wszystkim triumf 38:21 w Łodzi nad tamtejszymi Wilkami. Z drugiej jednak strony, młoda i niewątpliwie utalentowana ekipa Patriotów umie również zaskoczyć negatywnie, jak choćby na inaugurację sezonu, kiedy przegrali z Silesia Rebels aż 9:51. Wiele będzie też zależało od możliwości kadrowych gości sobotniej potyczki, bowiem trzeba pamiętać, że do Wrocławia pojechali oni ostatnio bardzo osłabieni.

Nasza przegrana z Panthers Wrocław nie ma większego znaczenia. To była dla nas dobra lekcja, z której musimy wyciągnąć wnioski. Cieszymy się, że mogliśmy zagrać właśnie z Panterami, bo widzimy, w jakim miejscu obecnie jesteśmy i ile nam jeszcze brakuje do krajowej czołówki. Niestety, mecze z Panthers i Kings mamy w okresie egzaminów maturalnych. Kilku kluczowych zawodników nie mogło zagrać z tego powodu, a dodatkowo mamy jeszcze trochę kontuzji w składzie. Mimo takich trudności, jesteśmy zmotywowani, głodni gry i kolejnych zwycięstw. Jedziemy do Krakowa powalczyć o wygraną. Szanujemy Kings, są bardzo dobrą drużyną. Kraków posiada bardzo dobry atak, mają dobrego rozgrywającego, ale nasza ofensywa też jest groźna. W obronie chcemy zrobić swoje, analizujemy grę przeciwnika i dostosowujemy się do niej tak, aby mu ją uniemożliwić. Uważam, że to spotkanie zapowiada się bardzo ciekawie – mówi Przemysław Szukała, defensor Patriotów Poznań.

Niedziela, 13 maja, godzina 13:00
LFA1
Tychy Falcons – Wilki Łódzkie

Będzie to prawdopodobnie najbardziej jednostronny mecz 8. kolejki Ligi Futbolu Amerykańskiego. Nikt nie ma wątpliwości, że tyskie Sokoły powinny bez większych problemów poradzić sobie z łodzianami, którzy w tym sezonie mogą “pochwalić się” niechlubnym bilansem czterech porażek po czterech rozegranych spotkaniach. Falcons będzie ponadto tym łatwiej, że wystąpią przed własną publicznością. Ostatni triumf 41:0 nad Silesia Rebels w Wielkich Derbach Śląska na pewno poprawił nastroje w szeregach ekipy prowadzonej przez Michała Kołka. Po tym efektownym przełamaniu, zespół ze Śląska wciąż ma nadzieje na lepsze rezultaty w grupie A, gdzie po pierwszych meczach okazali się słabsi od wszystkich trzech pozostałych drużyn. Potyczka z Wilkami będzie dla Falcons dobrą “rozgrzewką” przed rewanżowym starciem z wyprzedzającymi ich w tabeli Lowlanders Białystok.

Łodzianie wciąż walczą natomiast o to, by nie okazać się najsłabszym klubem LFA1. Niedawna porażka z Patriotami Poznań pokazała im, że nie będzie to łatwym zadaniem i starcie z Falcons będą raczej traktować bardziej jako pole do nauki, niż okazja do wyszarpania pierwszych punktów w premierowym sezonie rywalizacji w Lidze Futbolu Amerykańskiego. W starciu z poznaniakami Wilki prezentowały się lepiej niż na początku tegorocznej kampanii, co pozwala im optymistycznie patrzeć w przyszłość przed zbliżającymi się rewanżami w grupie C. Warto przypomnieć, że w meczach międzygrupowych przeciwko czterem najlepszym ekipom w naszym kraju, żadna z drużyn nie potrafiła nawet wykonać skutecznej akcji punktowej, dlatego nawet jakikolwiek dorobek wywalczony przez Wilki w Tychach, będzie dla gości niedzielnego meczu nie lada osiągnięciem.

Niedziela, 13 maja, godzina 14:30
LFA1
Angels Toruń – Rhinos Wyszków

Pojedynek w Toruniu zapowiada się arcyciekawie. W ubiegły weekend, zespoły te starły się ze sobą po raz pierwszy i minimalne, zaledwie czteropunktowe zwycięstwo 22:18 odniosły Nosorożce. Teraz jednak Angels, którzy wciąż czekają na pierwszą ligową wygraną w tym roku, będą mogli liczyć na wsparcie trybun. To sprawia, że ponownie możemy być świadkami emocjonującego widowiska, trzymającego w napięciu do ostatnich sekund. Rhinos nadal mają spore problemy na pozycji rozgrywającego, gdzie wciąż próbują nowych rozwiązań. Kluczem do wygranej w Toruniu powinno okazać się wyeliminowanie błędów, których tak wiele oglądaliśmy przed tygodniem w Wyszkowie.

W szeregach Aniołów natomiast bardzo obiecująco zaprezentował się islandzki rozgrywający Bergþór Phillip Pálsson, który swoimi biegami potrafił wywalczyć jardy przeciwko Rhinos. On jednak także nie ustrzegał się błędów, przez co defensywa wyszkowian miała spore pole do popisu i potrafiła kilkukrotnie bardzo szybko powalać go na murawę. Angels ostatnio wreszcie zagrali wyrównany mecz i zobaczyli, że jest dla nich jeszcze nadzieja na korzystny rezultat i “uratowanie” sezonu. Rewanż z Rhinos będzie dla nich odpowiedzią na pytanie, czy zasługują na rywalizowanie na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Na pewno Anioły nie są bez szans i stać ich na sprawienie niespodzianki.

Niedziela, 13 maja, godzina 15:00
LFA2
Tytani Lublin – Green Ducks Radom

W ten weekend będziemy też świadkami jednego starcia na zapleczu elity LFA. Tytani Lublin będą chcieli zrewanżować się ekipie z Radomia za kwietniową porażkę. Na starcie sezonu lublinianie popełnili wiele błędów, czego skutkiem była wygrana Zielonych Kaczorów 24:8. Teraz, niewiele ponad miesiąc później Tytani mają okazję odegrać się rywalom i to przed własną publicznością. Trzeba przyznać, że każdy rezultat jest tu możliwy, biorąc pod uwagę fakt, iż wszystkie trzy ekipy grupy A LFA2 mają po dwóch meczach bilans 1-1. Gospodarze niedzielnego starcia zdołali bowiem szybko otrząsnąć się po przegranej w Radomiu i tydzień później uporali się z Rzeszów Rockets 30:6

Green Ducks z kolei nie wspominają miło potyczki z Rakietami. Pod koniec kwietnia to rzeszowianie bowiem zeszli z placu gry z wygraną 30:19, wyszarpaną w ostatniej kwarcie. Było to zimnym prysznicem dla zespołu z Radomia i dowodem, że rywalizacja na wschodzie LFA2 będzie w tym roku niezwykle zacięta i trudna do przewidzenia. Każda z drużyn ma jeszcze ogromną szansę na wygranie grupy i trafienie na teoretycznie łatwiejszego rywala w fazie play-off, co sprawia, że kibice na pewno nie będą mogli narzekać na nudę.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA