Wicemistrzowie Polski, Seahawks Gdynia staną niebawem przed ogromną szansą sięgnięcia po pierwsze międzynarodowe trofeum. Jastrzębie po dzisiejszym pokonaniu 28:18 Cowbells Budapest z Węgier, awansowali bowiem do finału CEFL Cup.

Seahawks mocno weszli w to spotkanie, podaniami zdobywając pierwsze próby. Wynik meczu otworzył Paweł Henicz łapiąc piłkę posłaną przez Josepha Bradleya. Po kilku minutach gry wydawało się, że goście z Węgier zdołają odpowiedzieć zdobyciem punktów, lecz na nic zdała im się akcja Richárda Rojáka, dzięki któremu Cowbells byli już o 14 jardów od pola punktowego Jastrzębi. Błędy w ataku spowodowały jednak cofnięcie ofensywy przyjezdnych, którzy zdecydowali się na field goala w czwartej próbie. Do piłki oddalonej o ponad 30 jardów od bramki podszedł Kamiló Fóra i nie był w stanie zmniejszyć straty ekipy z Budapesztu. Jego kopnięcie zablokował Karol Mazajło i piłka przeszła w posiadanie wicemistrzów Polski.

Gospodarze niesieni dopingiem własnych kibiców, znakomicie prezentowali się w drugiej kwarcie, w której udało im się zaliczyć aż trzy przyłożenia. Zaczęło się jednak od znakomitej akcji w defensywie. Dawid Magrean przechwycił podanie Mártona Cziróka na połowie Węgrów i swoim biegiem znacznie przybliżył gdynian do endzone’u. Już po chwili polski zespół mógł cieszyć się z przyłożenia biegowego Jana Domagały. W defensywie Seahawks błyszczał dziś także Arkadiusz Cieślok. Reprezentant Polski nakładał stałą presję na quarterbacka Cowbells, notując również sack. Węgrzy nie potrafili ustrzegać się w tym starciu błędów, a jednym z nich był zły snap w czwartej próbie, w związku z czym futbolówka przeszła w posiadanie gdynian w redzone zespołu ze stolicy. 17-jardowa akcja podaniowa dała wicemistrzom Polski drugie przyłożenie Pawła Henicza i po kolejnym udanym podwyższeniu Przemysława Portalskiego, na tablicy widniał rezultat 21:0. Nie był to jednak koniec emocji przed przerwą. Po raz drugi w polu punktowym zdołał zameldować się również Jan Domagała, tym razem prezentując 3-jardowy bieg. Goście z Budapesztu dobrą grę rozpoczęli dopiero w końcówce pierwszej połowy. Wówczas udało im się zaliczyć pierwszy touchdown po akcji podaniowej wykończonej przez Matiasa Cartera. Kamiló Fóra nie miał jednak dobrego dnia i jego kolejne kopnięcie nie znalazło drogi między słupki i do przerwy Jastrzębie prowadziły 28:6.

Cowbells na pewno usłyszeli w szatni kilka motywujących słów od trenera Karima Trabelsiego, bo trzecią kwartę rozpoczęli udaną serią ofensywną, zwieńczoną przyłożeniem. Grający dziś na pozycji rozgrywającego Márton Czirók zamarkował podanie, co odrobinę zmyliło defensywę Seahawks i reprezentant Węgier po 11-jardowym biegu zdołał przetransportować futbolówkę w endzone ekipy z Gdyni. Tym razem Cowbells nie zdecydowali się na kopanie, a zaryzykowali – nieudaną ostatecznie – próbę dwupunktowej akcji. W tej samej części spotkania doszło do sprzeczki między zawodnikami, za co sędziowie wykluczyli ich z dalszej rywalizacji. Cowbells musieli więc sobie radzić bez Kevina Nagy’a, a Seahawks do końcowego gwizdka nie mogli już liczyć na Jakuba Mazana.

W drugiej połowie gra się zdecydowanie wyrównała, lecz wicemistrzowie Polski dzięki wypracowanej przed przerwą znacznej przewadze, mogli spokojnie przyglądać się próbom ataków gości. W samej końcówce drobnego urazu doznał jeszcze Márton Czirók. Rozgrywający Madziarów opuścił na chwilę plac gry i jego miejsce zajął Tamás Váry. Przebywał on na boisku jednak bardzo krótko, a Czirók tuż po powrocie na murawę posłał długie podanie na touchdown do Balázsa Szabolcski. Quarterback przyjezdnych nie umiał jednak podwyższyć. Węgrzy starali się jeszcze szarpać i po wykopie odzyskali piłkę. Futbolówkę tuż po przekroczeniu 10 jardów złapał Matias Canter. Seahawks dość szybko sprowadzili swoich rywali na ziemię i udowodnili, że to oni są zespołem lepszym. Drugie w tym starciu interception zanotował Dawid Magrean i nic złego nie mogło się już Polakom przydarzyć.

Decydujące starcie w CEFL Cup zostanie rozegrane 9 czerwca. Seahawks Gdynia zmierzą się zespołem lepszym z serbsko-tureckiej pary SBB Vukovi Beograd – Sakarya Tatankaları. Drugi z półfinałów zaplanowany jest na 12 maja.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

Foto: Tadeusz Skwiot