Szósty weekend z Ligą Futbolu Amerykańskiego zapowiada się jeszcze ciekawiej, niż ubiegłotygodniowa kolejka. Tym razem dwie najlepsze polskie drużyny nie zagrają meczów ligowych, z uwagi na starcia w europejskich pucharach, a swoje umiejętności zaprezentuje osiem klubów na obu poziomach rozgrywkowych.

Sobota, 28 kwietnia, godzina 12:00
LFA1
Lowlanders Białystok – AZS UWM Olsztyn Lakers

Już mecz inaugurujący 6. kolejkę zapowiada się ciekawie. Ludzie z Nizin rozgrają dopiero drugie spotkanie przed własnymi kibicami, co na pewno będzie dla nich dodatkową motywacją. W międzygrupowym starciu z Lakers, podopieczni Johna Douglasa Harpera są zdecydowanym faworytem. Ich defensywa stanowi w tym roku nadzwyczaj zgraną formację, którą momentami trudno było sforsować nawet czołowym w naszym kraju atakującym. Na pewno rozgrywający Jeziorowców, Luke Zetazate będzie musiał mieć się na baczności i wiele będzie zależało od linii ofensywnej jego zespołu. Mając w składzie takich zawodników, jak choćby Daniel Tarnawski, białostoczanie będą stale nakładali presję na quarterbacka rywali i zmuszali go do popełniania błędów. Nieco gorzej wyglądała na starcie sezonu ofensywa Lowlanders, lecz wydaje się, że po spektakularnym przełamaniu w Wyszkowie, z kolejnymi meczami powinno to wyglądać zdecydowanie lepiej, czego dowodem jest aż 37 punktów zdobytych w starciu z Tychy Falcons.

Olsztynianie przed tygodniem wreszcie poznali smak zwycięstwa w Lidze Futbolu Amerykańskiego. Okazali się ekipą zdecydowanie lepszą od Rhinos Wyszków, z którymi Ludzie z Nizin wygrali przecież aż 55:0. Widać, że sztab szkoleniowy drużyny z Warmii wyciągnął wnioski po wcześniejszych dwóch przegranych różnicą kilku punktów i drużyna nie “przesypia” początkowej fazy meczu. Lakers nie zamierzają ukrywać, że do Białegostoku jadą przede wszystkim po naukę, lecz stać ich na nawiązanie walki z Lowlanders. W poprzedniej kolejce zespół z Olsztyna pokazał, że ma w swoim składzie kilku ciekawych receiverów, ale jardy potrafi zdobywać również biegami. Ludzie z Nizin to zdecydowany faworyt potyczki z Lakers, jednak mamy nadzieję, że nie będziemy świadkami jednostronnego widowiska i skazywani na klęskę Jeziorowcy postarają się zaskoczyć czymś trzecią obecnie siłę grupy A LFA1.

Sobota, 28 kwietnia, godzina 17:00
LFA1
Wilki Łódzkie – Patrioci Poznań

Ten mecz to spora niewiadoma. Z jednej strony mamy łodzian, którzy przegrali wszystkie trzy mecze w tym sezonie, lecz potrafili powalczyć w dwóch bezpośrednich starciach z Silesia Rebels, a z drugiej Patriotów, którzy zaczęli od kompromitującej klęski z klubem ze Śląska, by potem rozbić u siebie Angels Toruń. Wilki mocno liczą na dobry występ swojego MVP ubiegłego sezonu, Dextera Russella Juniora. Amerykanin wciąż czeka na premierowe przyłożenie na boiskach LFA i wydaje się, że potyczka z poznaniakami może być ku temu doskonałą okazją. Solidnym wzmocnieniem okazał się również drugi z Amerykanów w Łodzi, Hunter Glenn, który mimo porażek, potrafił błysnąć w defensywie przechwytami, czy zablokowanymi kopnięciami rywali. Wiele zależeć będzie także od Damiana Waszczyka, który na starcie sezonu nie zachwycał. Rozgrywający będzie musiał w meczu z ekipą z Wielkopolski pokazać pełnię swoich umiejętności. Tylko wówczas Wilki mogą myśleć o zwycięstwie przed własną publicznością, tym bardziej, że później będzie już tylko trudniej – w maju czekają ich bowiem starcia z Tychy Falcons i Kraków Kings.

Również po stronie gości kluczowa będzie postawa rozgrywającego i pomagającej mu linii ofensywnej. Witold Gajewski przeciwko Aniołom udowodnił, że drzemie w nim ogromny potencjał i gdy tylko ma nieco więcej czasu na posłanie celnego podania, potrafi to zdobić bardzo dobrze. Jeśli jednak defensywa Wilków zagra tak agresywnie, jak Rebels, o widowiskowe akcje podaniowe może być zdecydowanie trudniej. Spektakularne przełamanie Patriotów na oczach własnych kibiców może dać im wiatr w żagle na dalszą część sezonu. Jan Budziński, Mateusz Cieśliński, czy Maurycy Wawrzyniak mają szansę na poprawienie swoich indywidualnych statystyk, jednak należy też podkreślić rolę Tomasza Gajewskiego, dzięki któremu Patrioci wcale nie muszą ograniczać się tylko do gry górą. Biegacz poznaniaków co prawda nadal czeka na pierwsze w tym sezonie przyłożenie, lecz przeciwko Angels potrafił wielokrotnie przesuwać znacznik prób w kierunku pola punktowego rywali, odciążając swoich receiverów. Zapowiada się pasjonujące widowisko, które może odpowiedzieć nam na pytanie, która z ekip będzie musiała pogodzić się z ostatnim miejscem w tabeli grupy C.

Niedziela, 29 kwietnia, godzina 12:00
LFA1
Silesia Rebels – Tychy Falcons

Wielkie Derby Śląska – te trzy słowa powinny być wystarczającą wizytówką niedzielnego meczu. Rebels fantastycznie rozpoczęli przygodę z Ligą Futbolu Amerykańskiego, lecz teraz czeka ich prawdziwa weryfikacja. Łatwo nie będzie, nie tylko z uwagi na klasę rywala, ale również pamiętając o ogromnym osłabieniu na pozycji rozgrywającego. DeAndre Williams już na początku niedawnego meczu z Wilkami doznał bardzo groźnie wyglądającej kontuzji, która oznacza dla niego najprawdopodobniej koniec sezonu. Rebelianci co prawda zdołali wygrać w Łodzi 17:6, jednak ich atak nie prezentował się już tak dobrze, jak przed urazem Amerykanina. Zespół z Katowic został więc z dwoma Polakami na pozycji quarterbacka – Adrianem Mazurkiem i młodym Maksymilianem Samelem. Ich ofensywą, jak to miało miejsce ostatnio, dyrygował będzie w niedzielę najprawdopodobniej ten pierwszy, zdecydowanie bardziej doświadczony zawodnik.

Mecze Rebels – Falcons zawsze były ciekawe i zarazem trudne. Mieliśmy zdecydowanie łatwiejszy terminarz na początek i ich bilans 0-3 oraz zamykanie tabeli w grupie A, w żaden sposób nie zmienia naszego przygotowania mentalnego do meczu. Wychodzimy do tego starcia z pozycji “underdoga”, ale nie zamierzamy oddać im boiska. Strata podstawowego rozgrywającego zmienia nieco założenia ofensywy, ale Adrian Mazurek, od samego początku okresu przygotowawczego był osobą walczącą o powtórzenia, więc jestem spokojny o jego start. Derby bez emocji nie byłyby derbami, a nas interesuje tylko wygrana – zapowiada Michał Janusz z drużyny Silesia Rebels.

Patrząc z zewnątrz i widząc potyczkę drużyn z bilansem 3-0 i 0-3, można by powiedzieć, że faworyt jest oczywisty, jednak raczej wszyscy wiedzą, że to Falcons mają większe szanse na wygraną. Sokoły wreszcie doczekały się starcia z ekipą spoza grupy A i mecz derbowy jest dla nich idealną szansą do powrotu na zwycięską ścieżkę. W każdym z tegorocznych spotkań przeciwko czołowej trójce w kraju, tyszanie potrafili zdobyć dwa przyłożenia. Ich najnowsze wzmocnienie, Luis Rosado zaliczył bardzo obiecujący debiut przeciwko Lowlanders, a atak Falcons wreszcie może mieć okazję do pokazania szerokiego wachlarza skutecznej gry ofensywnej. Sokoły muszą popracować przede wszystkim nad grą w drugiej połowie, kiedy to opadali z sił i rywale jeszcze bardziej im “odskakiwali”. Jeśli drużynie z Tychów uda się wprowadzić znaczące zmiany na lepsze, mają szansę nawet na serię trzech kolejnych zwycięstw, bowiem po starciu z Rebels, czekają ich jeszcze pojedynki z Wilkami Łódzkimi i arcyciekawie zapowiadający się rewanż z Lowlanders Białystok.

“Determinacja” to za małe słowo, żeby opisać nasz zapał do gry z chłopakami z Rebels. To będzie bardzo dobre widowisko, gdyż jestem pewien, że każda z drużyn pokaże swój własny styl dominacji. Rozgrywający drużyny Rebels był dosyć ważnym elementem ich ataku, więc teraz są osłabieni. Bardzo szkoda, bo chciałem się zmierzyć z pełnym potencjałem tej drużyny. Jak się wygrywa, to chce się więcej, więc motywacja wzrośnie. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa w grupie A, Lowlanders są mocnym rywalem, który jest mimo wszystko w naszym zasięgu. Zgadzam się, że jesteśmy faworytem, aczkolwiek derby rządzą się własnymi prawami. Zapraszam wszystkich do obejrzenia tego spotkania! – powiedział wide receiver Tychy Falcons, Grzegorz Dominik.

Niedziela, 29 kwietnia, godzina 15:00
LFA2
Rzeszów Rockets – Green Ducks Radom

W ten weekend będziemy świadkami także jednego spotkania na zapleczu LFA1. Sezon przed własnymi kibicami zainaugurują rzeszowskie Rakiety, których pierwszy mecz można nazwać falstartem. Pojedynek z Tytanami Lublin zaczął się dla nich bardzo obiecująco, jednak prowadzenia wywalczonego w pierwszej kwarcie nie utrzymali nawet do końca połowy. Największym problemem Rockets okazała się linia ofensywna, która kompletnie nie ułatwiała zadania amerykańskiemu rozgrywającemu, Austinowi Carterowi. Jest to na pewno główny element do poprawy po stronie gospodarzy niedzielnego starcia.

Logika mogłaby podpowiadać, że skoro Green Ducks wygrali wysoko z Tytanami, a ci łatwo uporali się z Rockets, to Zielone Kaczory w ten weekend będą zdecydowanym faworytem. Grupa wschodnia LFA2 to jednak chyba najtrudniejsza do rozszyfrowania, a co za tym idzie, najbardziej wyrównana dywizja w całych rozgrywkach Ligi Futbolu Amerykańskiego. Rockets mają coś do udowodnienia swoim kibicom, natomiast Green Ducks zwycięstwem w Rzeszowie znacznie ułatwią sobie drogę do zwycięstwa w grupie. Łatwo nie będzie, lecz triumf 24:8 z inauguracji sezonu dał im na pewno sporo pewności siebie. Jeśli zagrają w niedzielę równie agresywnie, jak kilka tygodni wcześniej, ustrzegą się prostych błędów i utrzymają skuteczność ataku, o wygraną na Podkarpaciu mogą być spokojni.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA