Przed nami piąty już weekend emocji gwarantowanych przez Ligę Futbolu Amerykańskiego, podczas którego odbędzie się pięć spotkań. W najbliższej kolejce mistrzów Polski, Panthers Wrocław czeka wyjazd do Krakowa, gdzie podejmą miejscowych Kings, wicemistrzowie z Gdyni zaprezentują się w Toruniu przeciwko Angels, a w Olsztynie będziemy świadkami wyrównanego starcia tamtejszych Lakers z Rhinos Wyszków.

Kraków Kings – Panthers Wrocław
Sobota, 21 kwietnia, godzina 13:00

Zdaniem kibiców najciekawiej będzie w stolicy Małopolski. Kraków Kings mają w tym sezonie jak dotąd komplet dwóch zwycięstw, lecz trzeba przyznać, że nie mierzyli się jeszcze z zespołem ze ścisłej krajowej czołówki. Potyczka z Panthers będzie dla nich prawdziwą weryfikacją aktualnej formy i okazaniem “miejsca w szeregu”. Królowie są faworytem grupy C LFA1, imponują zarówno skutecznym atakiem, jak i twardą obroną, lecz przeciwko mistrzom Polski szanse mają niewielkie. Nadzieją dla nich może być fakt, iż Pantery w każdym z trzech tegorocznych meczów tracili co najmniej dwa przyłożenia. Nie należy jednak zapominać, że mierzyli się jak dotąd tylko z ekipami z niewątpliwie najmocniejszej grupy A.

Będzie to na pewno dla nas ogromne wyzwanie. Nigdy nie grałem przeciwko rywalom takiej klasy. Gracze z Wrocławia mają już za sobą bardzo bogatą karierę nie tylko w polskiej lidze, ale i w reprezentacji narodowej. Będę się musiał bardzo postarać, zresztą tak jak cała nasza drużyna. Na pewno w ostatnim czasie nie próżnowaliśmy, staraliśmy się przygotować do tego spotkania najlepiej jak potrafimy. Myślę, że możemy czymś zaskoczyć Panthers, ale to boisko wszystko zweryfikuje. Moim zdaniem to dla nas jeden z najważniejszych meczów w tym sezonie, ponieważ możemy się skonfrontować z tak silnym przeciwnikiem i po prostu pokazać na co nas stać – przyznał jeden z największych młodych talentów Kraków Kings, Bernard Wiązania, który dzięki dwóm zdobytym przyłożeniom został przez swój klub uznany MVP ostatniego starcia z Wilkami Łódzkimi (37:0).

Sobotnia potyczka będzie starciem dwóch niepokonanych w tym roku ekip, bowiem Panthers Wrocław zdecydowanie nie mają sobie równych na krajowym podwórku. Dwa tygodnie temu bezproblemowo rozprawili się oni ze swoim największym rywalem – Seahawks Gdynia (28:14), co pokazuje, że faworyt może być tylko jeden. Dla wrocławian celem nadrzędnym jest oczywiście zwycięstwo, ale ważne będzie także zachowanie pełni sił na spotkanie w ramach Central European Football League. 28 kwietnia Pantery czeka bowiem mecz ze SWARCO Raiders Tirol – obrońcą tytułu w tych rozgrywkach i jednym z najlepszych klubów Europy. Rok temu po zaciętej walce Polacy przegrali z zespołem z Innsbrucka 20:33 i teraz pałają żądzą rewanżu.

Bądźmy szczerzy, mecz z Kings nie będzie należał do najtrudniejszych w tym sezonie. Skupiamy się też na nadchodzącym meczu ze SWARCO, bo jest to nasz najważniejszy cel, by w końcu z nimi wygrać i to na ich terenie, oraz udowodnić, że nasz ubiegłoroczny wyrównany mecz, to nie był przypadek. Nie ma jednak mowy o lekceważeniu najbliższego przeciwnika. Ciężko przepracowaliśmy ostanie tygodnie, by pokazać, że trener Nick Johansen ma wiele opcji, w jaki sposób można wygrać mecz. Co prawda Kings grają ostatnio solidny futbol, są jeszcze bez przegranej, co świadczy o tym, że dobrze przygotowali się na ten sezon, ale nie grali z tak wymagającymi rywalami jak my, czy Seahawks Gdynia. Nasze bezpośrednie starcie pokaże, czy są w stanie dorównać topowym drużynom w lidze. Ten mecz jest też szansą dla młodych “świeżych” zawodników, którzy mogą pokazać swój potencjał i siłę, jaką wprowadzają do naszej drużyny. Myślę, że trener ma to na uwadze i w sobotę bardziej postawi na młodą krew – nie ukrywa doświadczony Tomasz Dziedzic, czołowa postać ofensywy mistrzów Polski.

AZS UWM Olsztyn Lakers – Rhinos Wyszków
Niedziela, 22 kwietnia, godzina 13:00

Bardzo ciekawie zapowiada się spotkanie w Olsztynie. Jeziorowcy będą chcieli zrewanżować się drużynie z Mazowsza za marcową wyjazdową porażkę 21:27 i wcale nie stoją na straconej pozycji. Dodatkową motywacją gospodarzy niedzielnego meczu będzie chęć przełamania złej passy. Lakers bowiem w tym roku jeszcze nie wygrali, dwukrotnie ulegając zaledwie kilkoma punktami. Przed własną publicznością będą chcieli więc odnieść pierwsze, historyczne zwycięstwo w rozgrywkach Ligi Futbolu Amerykańskiego. Ich najgroźniejszą bronią jest bez dwóch zdań Przemysław Banat. Utalentowany wide receiver w tym sezonie ma już na koncie cztery przyłożenia i przeciwko Nosorożcom będzie chciał powiększyć swój dorobek.

Rhinos z kolei przeżywają trudny okres. Tuż po wspomnianym zwycięskim starciu z Lakers, drużynę opuścili obaj Amerykanie. Szczególnie dotkliwa wydaje się strata Avery’ego Nelomsa, który przyłożeniem otworzył wynik tamtego starcia. Zespół z Wyszkowa w Olsztynie musi również otrząsnąć się po niedawnej klęsce 0:55 z Lowlanders Białystok. Wielkim wzmocnieniem ma się okazać sprowadzony “awaryjnie” Rahjeir Miles. Futbolista z USA należy przede wszystkim do formacji obrony jako defensive back, lecz możliwe, iż sytuacja kadrowa Rhinos wymusi na nim także występ w ofensywie na pozycji wide receivera, gdzie ma już nieco doświadczenia. Amerykanin jest z drużyną od niedawna i trudno ocenić jego potencjalny wkład w grę gości zbliżającego się pojedynku, w którym wskazanie faworyta nie jest wcale łatwe.

Angels Toruń – Seahawks Gdynia
Niedziela, 22 kwietnia, godzina 16:00

5. kolejka LFA1 zakończy się w Toruniu, gdzie o pierwszą wygraną w tym roku powalczą miejscowe Anioły. Zadanie przed nimi arcytrudne, gdyż do województwa kujawsko-pomorskiego zawitają wicemistrzowie Polski. Sytuacja Seahawks Gdynia jest porównywalna do tej Panthers Wrocław, ponieważ Jastrzębie również tydzień po najbliższym meczu ligowym, podejmą rywalizację w europejskim pucharze. W CEFL Cup rywalem gdynian będzie mistrz Węgier – Budapest Cowbells. Seahawks nie mają nawet zamiaru ukrywać, że starcie z Angels będzie dla nich ciężką przeprawą. Na boisku zobaczymy zapewne sporo młodych graczy, a kluczowi zawodnicy będą się raczej oszczędzać na pucharowy pojedynek.

Mniejszy nakład sił i szansa dla młodych powinny jednak spokojnie wystarczyć na słabo spisujące się w tym roku Anioły. Torunianie ponieśli jak dotąd dwie dotkliwe porażki, – 0:34 z Warsaw Sharks i ostatnio 10:51 z Patriotami Poznań. Nic nie wskazuje na to, by nawet z oszczędzającymi się podopiecznymi Macieja Cetnerowskiego, Angels byli w stanie nawiązać wyrównaną walkę, choć nie należy ich skreślać przed pierwszym gwizdkiem niedzielnego meczu.

 

Wataha Zielona Góra – Bielawa Owls
Sobota, 21 kwietnia, godzina 18:00

Nie należy zapominać o zmaganiach na drugim szczeblu rozgrywkowym. W najbliższy weekend rusza wreszcie rywalizacja w grupie B LFA2, gdzie na pierwszy ogień mamy starcie Watahy Zielona Góra z Bielawa Owls. Dawni Dragons zamierzają swój nowy rozdział rozpocząć od zwycięstwa, które przybliży ich do półfinału. Trzeba przyznać, że w Zielonej Górze mają wszelkie argumenty ku temu, by zbudować silny team. Fantastyczny stadion przeznaczony specjalnie dla meczów futbolu amerykańskiego, ciekawy sztab trenerski, amerykański zawodnik i coraz więcej zdolnej młodzieży – to wszystko charakteryzuje ekipę dumnie reprezentującą od niedawna markę Wataha.

Start sezonu dla zielonogórzan wcale nie będzie łatwy. Mimo atutu własnej publiczności, Sowy z Bielawy powinny postawić trudne warunki. Zespół z Dolnego Śląska to pod względem szkolenia młodzieży klasa sama w sobie, co i w tym sezonie bielawianie mają zamiar wykorzystać, w czym mogą pomóc przepisy LFA, pozwalające na wystawienie w meczu nawet 17-letnich zawodników. Jeśli połączymy to z bardziej doświadczonymi graczami i nowym amerykańskim running backiem, La’Troy’em Spencerem, możemy otrzymać naprawdę ciekawą mieszankę, pozwalającą realnie marzyć o wyjściu z grupy.

Towers Opole – Thunder Lions
Niedziela, 22 kwietnia, godzina 13:00

W stolicy województwa opolskiego dojdzie do wydarzenia bez precedensu, bowiem zmierzą się ze sobą zespoły, których jeszcze w poprzednim sezonie w ogóle nie było na futbolowej mapie Polski. Towers Opole klub powstały po fuzji Wolverines z Wizards, natomiast Thunder Lions są ekipą złożoną z zawodników Gliwice Lions i Rybnik Thunders. Gospodarze niedzielnego starcia otwierają nowy rozdział, a głównym architektem przyszłego sukcesu ma zostać amerykański trener Tim Bishop, który w poprzednim sezonie sięgnął po wicemistrzostwo Hiszpanii z Reus Imperials. Współpracował wówczas ze Szkotem Tomem Mackay’em, który również zawitał do Opola. Wzmocnienie z zagranicy będzie także na boisku. Wieże obrały dość nietypowy kierunek, bowiem defensywę wzmocnił reprezentant Maroka, Haytam Fadel. Grający na pozycji linebackera zawodnik ma już doświadczenie z występów w Europie, zdobywając między innymi mistrzostwo i wicemistrzostwo Rumunii w barwach odpowiednio Bucharest Rebels i Bucharest Warriors.

Trudno jest jednak wytypować faworyta tego spotkania, bowiem obie ekipy po połączeniu zaczynają kompletnie nowy etap swojej futbolowej przygody. Thunder Lions mają w składzie wielu doświadczonych futbolistów i decyzja o połączeniu sił może być dla nich impulsem do większej mobilizacji. Ich szeregi wzmocnili także gracze Pretorians Skoczów, czy Highlanders Beskidy, co może dać bardzo ciekawe połączenie. Wszystko zależy od tego, jak szybko obu nowym składom uda się zgrać i dobrze rozumieć na boisku.

Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA